Wkrótce może dojść do zaskakującej kontry na rynku producentów miedzi. Kilka dni temu firma Freeport-McMoRan Copper & Gold z siedzibą w Nowym Orleanie ogłosiła plan przejęcia większej od siebie spółki Phelps Dodge z Phoenix w stanie Arizona. Wartość transakcji, w wyniku której powstałby największy na świecie, notowany na giełdzie gracz na rynku miedzi, szacowana jest na 25,9 miliarda dolarów.
Teraz pojawiły się spekulacje, że na Freeport ostrzy sobie zęby australijski BHP Billiton, największa na świecie spółka górnicza, i może złożyć ofertę przejęcia.
Gdyby potencjały obu firm zostały połączone, w opałach znalazłaby się chilijski potentat miedziowy Codelco, kontrolowany przez państwo. Ta firma jest nawiźksza wśród wszystkich producentów miedzi.
Taki scenariusz zwiększył atrakcyjność Freeport, którego akcje na nowojorskiej NYSE natychmiast podrożały 5,8 proc.
"Freeport pozostaje potencjalnym celem przejęcia" - napisał w raporcie inwestycyjnym H. Fraser Phillips, analityk RBC Capital. Spółka ta aż 77 proc. przychodów w III kwartale wygenerowała z indonezyjskiej kopalni złota Grasberg. Wprawdzie Freeport za zerwanie porozumienia z Phelps Dodge musiałby zapłacić 375 milionów dolarów (Phelps dwa razy więcej), ale, zdaniem Phillipsa, ta przeszkoda może zostać pokonana.