Kierowany przez Małgorzatę Iwanejko zarząd Zakładów Azotowych Puławy podejrzewał, że kontrakt na dostawy roztworu saletrzano-mocznikowego (czyli RSM) do Ameryki Północnej mógł być niekorzystny dla firmy. Z naszych ustaleń wynika, że chodzi o umowę z 12 marca 2005 r., którą opisano w rozdziale V prospektu emisyjnego spółki. Obowiązywać ma do końca 2013 r. i będzie automatycznie przedłużona o kolejny rok, chyba że przed końcem 2012 r. któraś ze stron ją wypowie. Niekorzystne dla Puław mogłoby być to, że prawa do handlu RSM na dochodowych amerykańskich rynkach przyznano tylko jednemu pośrednikowi.

Kto będzie za to odpowiedzialny, gdyby prokuratura potwierdziła wątpliwości byłej prezes? Jak wynika z naszych informacji, pod wspomnianym kontraktem podpisali się Zenon Gruszecki, ówczesny członek zarządu zakładów odpowiedzialny za handel, oraz Paweł Jarczewski, dyrektor handlowy.

Nie udało się nam z nimi wczoraj skontaktować. Żadnego merytorycznego wytłumaczenia nie otrzymaliśmy również od spółki. Janusz Radomski, obecny przewodniczący rady nadzorczej Puław i jednocześnie dyrektor Departamentu Nadzoru Właścicielskiego i Prywatyzacji I w resorcie Skarbu Państwa, powiedział nam: - Nic nie wiem o wniosku do prokuratury. Będę to musiał sprawdzić.

Janusz Radomski wszedł do rady nadzorczej Puław 15 czerwca 2005 roku, czyli już po podpisaniu umowy. Jednak ze sprawą mógł się zetknąć, bo już za jego kadencji zakłady podpisały dwa aneksy do wspomnianego kontraktu.

Spółka nie ujawniła wartości podpisanej w marcu 2005 r. umowy. Z szacunkowych danych wynika, że może to być ponad 100 mln zł rocznie. Puławy są największym na świecie eksporterem RSM. Wartość rocznej produkcji tego nawozu w puławskich zakładach przekracza 400 mln zł (dane za prospektem emisyjnym spółki). Firma informuje też, że do Ameryki Północnej trafia ok. 25 proc. produkcji spółki chemicznej.