Reklama

Notowania niektórych spółek rosną zbyt szybko

Na warszawskiej giełdzie szybciej rosną kursy spółek świadczących usługi na rzecz przedsiębiorstw energetycznych niż firm bezpośrednio zajmujących się produkcją energii elektrycznej i cieplnej

Publikacja: 29.11.2006 08:40

Spółki związane z energetyką notowane na warszawskiej giełdzie można podzielić na dwie grupy: bezpośrednich producentów energii elektrycznej i ciepła oraz firmy świadczące usługi na rzecz zakładów energetycznych. W pierwszej grupie znajdują się dwie "klasyczne" spółki: Elektrociepłownia Będzin i Kogeneracja (sprzedaje energię elektryczną i cieplną we Wrocławiu, w skład grupy kapitałowej wchodzi także EC Zielona Góra) - zajmują się produkcją ciepła i energii elektrycznej dla celów przemysłowych i ludności. Wyniki finansowe obydwu spółek cechują się sezonowością - osiągają zyski w I i IV kwartale roku, w okresie grzewczym, natomiast II i III kwartał z reguły kończy się stratami. Dość silną sezonowość udało się w pewnym stopniu złagodzić Kogeneracji, dzięki zmianie profilu działalności spółki zależnej (EC Zielona Góra) z przedsiębiorstwa produkującego głównie energię elektryczną na firmę wytwarzającą przede wszystkim energię elektryczną.

CEZ przyćmił konkurentów

Krajową część branży energetycznej dopełniają dwie spółki, które wystąpiły na giełdzie w trakcie ostatniej hossy. Pod koniec 2004 roku na rynku pojawił się Praterm - firma rozwijająca się przez przejęcia lokalnych elektrociepłowni. W skład grupy kapitałowej, oprócz jednostki dominującej, wchodzi 12 firm, zajmujących się przede wszystkim sprzedażą energii cieplnej. Z tego źródła pochodzi 90 proc. przychodów grupy Praterm. Podobnie jak w przypadku Będzina i Kogeneracji, wyniki finansowe spółki podlegają silnym wahaniom sezonowym. W pierwszej połowie 2005 r. na giełdzie pojawił się Polish Energy Partners, spółka działająca w nieco innych segmentach rynku energetycznego. Po pierwsze, PEP świadczy usługi outsourcingowe związane z wytwarzaniem energii dla odbiorców przemysłowych, po drugie - produkuje energię odnawialną z biomasy i wiatru.

Niedawni debiutanci wypadają w ostatnich miesiącach korzystnie na tle "starych" spółek energetycznych. W ostatnich 12 miesiącach kurs Pratermu zwiększył się niemal o 100 proc., natomiast notowania PEP poszły w górę o 60 proc. PEP nie przeszkodziło nawet drastyczne obniżenie prognozy przychodów i zysku na 2006 rok, związane z niewypłacalnością jednego z kontrahentów. Zamiast planowanego 12-mln zł zarobku spółka ma ponieść w tym roku stratę w wysokości 1,6 mln zł.

Branżę uzupełnia czeski gigant CEZ. Spółka pojawiła się na warszawskiej giełdzie pod koniec października i choć przed debiutem oceny dotyczące płynności akcji były sceptyczne (głównym rynkiem notowań jest Praga, akcje CEZ wyceniane są także na giełdzie w Londynie), to na razie jest ona wysoka. Średnia wartość wymiany na pierwszych 20 sesjach wynosi 18 mln zł, co stawia spółkę w giełdowej czołówce. Debiut tak dużej firmy (wartość rynkowa CEZ przekracza 50 razy łączną kapitalizację pozostałych przedsiębiorstw wytwarzających energię) poszerzył możliwości inwestycyjne krajowych inwestorów instytucjonalnych. Na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie brakowało (i nadal brakuje) dużych, płynnych spółek, reprezentujących branże defensywne, tzn. takie, których przychody i zyski nie są mocno uzależnione od tempa wzrostu gospodarczego. Przynajmniej zatem w teorii walory CEZ powinny wypadać lepiej od rynku w czasie bessy. Założenie to może okazać się błędne, w czasie hossy bowiem na rynkach wschodzących papiery czeskiego giganta zachowywały się tak, jakby był on typową firmą cykliczną, która korzysta na silnym wzroście gospodarczym. Jeszcze w połowie 2003 r. akcje kosztowały 100 koron, dziś ich cena to prawie 900 koron. Tylko w ostatnich 12 miesiącach notowania CEZ podskoczyły o 132 proc. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom zarządzających krajowymi funduszami, giełda zdecydowała się w ekspresowym tempie, już w grudniu, włączyć walory firmy do indeksu WIG20. Duży optymizm inwestorów

Reklama
Reklama

Trwająca od 2003 r. hossa odcisnęła silne piętno na notowaniach spółek, które na rzecz branży energetycznej świadczą usługi konstrukcyjno-remontowe. Postępująca prywatyzacja sektora energetycznego pociągająca za sobą często inwestycje oraz coraz szybsze tempo wzrostu gospodarczego sprawiły, że w ostatnich latach giełdowe spółki nie mogły narzekać na brak kontraktów (na marginesie - najważniejszym klientem Rafako, największej spółki w branży, była w pierwszych trzech kwartałach 2006 r. państwowa Elektrownia Bełchatów). Efektem jest poprawa wyników finansowych i największa w historii zwyżka kursów.

Jak w każdej hossie, optymizm inwestorów rośnie, im dłużej trwa zwyżka notowań. W ostatnich czterech kwartałach zysk operacyjny Rafako wyniósł 12,8 mln zł, cena akcji natomiast sięgnęła 44 zł na początku listopada. Podobny zysk firma miała przed trzema laty (po wynikach za III kwartał 2003 r.), ale jej akcje kosztowały wtedy niecałe 10 zł. Natomiast kiedy zysk operacyjny przekraczał na początku 2005 r. 25 mln zł, papiery kosztowały 10-15 zł. Podobnie zachowują się notowania Remaku, po części także Elektrobudowy (choć zyski są rekordowe, to tempo zwyżki notowań jest nieporównywalnie wyższe). Zwyżka jest kombinacją dwóch czynników: oczekiwań na dalszą poprawę wyników finansowych i napływu pieniędzy do funduszy inwestycyjnych.

Najlepiej chyba nadmierny optymizm inwestorów oddaje zachowanie akcji Energomontażu-Południe. Choć w grupie 10 spółek (ujętych w tabeli poniżej) firma jest jedyną, która notuje stratę za ostatnie cztery kwartały (IV kw. 2005 - III kw. 2006) liczone narastająco, to jej notowania wzrosły przez ostatni rok 311 proc. To najlepszy wynik ze wszystkich firm. Notowania akcji po raz pierwszy w historii przekroczyły 100 zł. Inwestorzy nie przejmują się stratami na nierentownych kontraktach z przeszłości i liczą na wysokie zyski z projektów deweloperskich, które Energomontaż zamierza uruchomić w przyszłym roku.

Paweł Skowroński

Prezes Grupy BOT Górnictwo i Energetyka

Niedobór energii wstrzyma rozwój Polski

Reklama
Reklama

- Analiza zjawisk zachodzących w gospodarce

daje podstawy do prognozowania (szybszego niż to miało miejsce w ostatnich kilkunastu latach) wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną. Dynamika zużycia zwiększa się od dwóch lat do około 3 proc. rocznie i będzie się prawdopodobnie utrzymywać lub nawet zwiększać.

Jednocześnie należy oczekiwać wyłączenia

z eksploatacji najstarszych 40-50-letnich bloków 120-130 MW i części bloków 200 MW. Ewentualny niedobór energii elektrycznej może stanowić ograniczenie w rozwoju kraju.

Jan Kurp

Prezes Południowego Koncernu Energetycznego

Reklama
Reklama

Połączenie nie doprowadzi

do monopolizacji rynku

- Konsolidacja pionowa nie oznacza wcale wzrostu kosztów. W PKE ponad piźć lat temu połączyliśmy osiem elektrowni i elektrociepłowni, i od tego

momentu o ok. 20 proc. obniżyliśmy zatrudnienie, o kilkadziesiąt milionów złotych mniej wydajemy na usługi zewnętrzne i remonty. Jako większy odbiorca możemy negocjować atrakcyjniejsze ceny paliwa. Zamiast ośmiu, mamy jedne wspólne służby handlowe, zaopatrzenie, planowanie remontów i inwestycji, i księgowość. Konsolidacja nie doprowadzi do monopolizacji rynku. W jej wyniku w Polsce pozostanie kilku silnych graczy, którzy będą ze sobą rywalizować o klientów, a ponadto po

1 lipca 2007 r. rynek energii będzie miał już znacznie szerszy wymiar. Jeśli ceny energii w Polsce i w Europie wzrosną, to nie w wyniku konsolidacji, lecz wskutek polityki UE wobec sektora elektroenergetycznego. Unia zdecydowała się na śrubowanie norm ekologicznych, mimo że dynamiczne gospodarki w innych częściach świata postępują odmiennie. Firmy energetyczne, aby móc dalej produkować energię, muszą spełniać surowe normy w zakresie ochrony środowiska. Nie da się tego osiągnąć bez inwestycji, a te pociągają wydatki i ich efektem musi być wzrost cen. W Polsce powinniśmy zrobić wszystko, aby ceny nie rosły tak szybko jak w innych krajach Unii.

Reklama
Reklama

Tomasz Wilczak

Wiceminister gospodarki

Kraje Unii powinny tworzyć międzynarodowe konsorcja

- Najlepszą metodą rozwijania wewnętrznego rynku elektroenergetycznego Unii Europejskiej jest tworzenie w pierwszej kolejności rynków regionalnych . Aby ułatwić wymianę energii elektrycznej, powinniśmy zharmonizować reguły i procedury, którymi kierują się uczestnicy jednolitego rynku. Przez wiele lat przesyłowe linie transgraniczne wykorzystywano jedynie w przypadku niedoborów energii na lokalnych rynkach. Tworzenie wspólnego rynku będzie wymagać zbudowania silniejszych połączeń transgranicznych, które umożliwią

niezakłócony przepływ energii między krajami.

Reklama
Reklama

Rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną w Europie pozwala zaobserwować związek między wzrostem PKB danego kraju a jego zapotrzebowaniem na energię. Przeciętnie w Europie 1-proc. wzrost PKB pociąga za sobą wzrost konsumpcji energii elektrycznej o 0,7-0,8 proc. Należy rozważyć w tych okolicznościach, czy kraje członkowskie powinny na własną rękę inwestować w rozwój krajowych rynków energii, czy raczej tworzyć międzynarodowe konsorcja.

Katarzyna Rozenfeld

Lider zespołu ds. sektora energetycznego PricewaterhouseCoopers

Dla branży najlepsza jest konsolidacja pionowa

Rozważanie, jaki wariant konsolidacji polskiej energetyki mógłby być bardziej korzystny od faktycznie przyjętego przez rząd, obecnie nie wniosłoby nic do procesu reform w polskim sektorze energetycznym. Znaczna liczba podmiotów działających na tym rynku powodowała, że konfiguracja zmian mogła być bardzo różna - konsolidacja mogła równie dobrze prowadzić docelowo do utworzenia dwóch lub trzech grup energetycznych.

Reklama
Reklama

W marcu rząd przyjął jednak koncepcję utworzenia czterech grup w oparciu o istniejące firmy energetyczne. Jak wiadomo, nadrzędnym celem programu rządowego było zbudowanie grup zintegrowanych pionowo, które objęłyby całość łańcucha wartości: od wytwarzania energii, przez jej przesył, aż do dystrybucji. Taka struktura pozwala na wykorzystanie wszystkich pozytywnych skutków konsolidacji pionowej w ramach podmiotów energetycznych. Na obecnym etapie nikt znający bolączki polskiej energetyki, a jednocześnie mający rozeznanie w globalnych tendencjach w tym sektorze, nie kwestionuje oczywistych korzyści konsolidacji pionowej. Doświadczenia światowej energetyki pokazują, że sukcesy rynkowe odnoszą firmy o pionowo zintegrowanych strukturach, co nie pozostawia wątpliwości w kwestii, czy także nasze firmy energetyczne powinny być integrowane. Ponadto fakt, że Polska wdraża te zmiany kilkanaście czy wręcz kilkadziesiąt lat później niż inne kraje, może paradoksalnie okazać się dla nas korzystny: możemy czerpać z doświadczeń bardziej zaawansowanych rynków, które procesy konsolidacji w energetyce mają już za sobą.

Dlatego nie warto tracić czasu na kontestowanie przyjętej konfiguracji podmiotów. Należy skoncentrować się na nadrzędnym celu, którym powinno być efektywne i możliwie najszybsze wdrożenie strategii. Tylko takie podejście pozwoli skorzystać z synergii, które umożliwia integracja pionowa.

Leszek Juchniewicz

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki

Musimy uważać, żeby

nie stworzyć gorszego prawa

Cele stawiane przed tworzoną właśnie nową ustawą Prawo energetyczne nie powinny stanowić zbyt rozwiniętego katalogu. W przeciwnym razie trudno będzie ocenić zarówno stopień realizacji tych celów, jak i wybrać i określić narzędzia służące ich osiąganiu. W konsekwencji moglibyśmy skonstruować ustawę gorszą niż aktualne Prawo energetyczne. Należy podkreślić, że nowa ustawa musi mieć prorynkowy charakter, czyli powinna m.in. określać prawa i obowiązki ich uczestników, zasady rozliczeń, wzorcowe standardy jakościowe itp. Nie powinna natomiast regulować żadnych pozarynkowych spraw energetyki, zwłaszcza dotyczących szeroJest rzeczą pewną, że w najbliższej przyszłości rynek energii i paliw będzie wypadkową dwóch komplementarnych obszarów: rynku konkurencyjnego i rynku regulowanego.

Nowe Prawo energetyczne musi w swojej filozofii i treści uwzględniać ten stan rzeczy, wyraźnie różnicując zakres regulacji i konkretne rozwiązania, adekwatnie do specyfiki tych rynków. Adresatem ustawy, obok sektora energii i jego pracowników, powinni być także konsumenci energii elektrycznej i paliw.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama