Związki zawodowe, skupiające pracowników Poczty Polskiej, dziś podejmą decyzję w sprawie ich konfliktu z kierownictwem przesiębiorstwa - zapowiada Sławomir Redmer, przewodniczący Federacji NSZZ Pracowników Łączności w Polsce. Według niego, wśród związkowców widoczne są dwie silne tendencje. Część pracowników chce powrotu do rozmów z władzami Poczty. Natomiast pozostali żądają przeprowadzenia wśród pracowników referendum w sprawie strajku generalnego.
Mimo tych rozbieżności sytuacja w przedsiębiorstwie ustabilizowała się. Do pracy wróciła większość pracowników (głównie listonoszy), która od połowy listopada strajkowała. Także czynna jest już większość placówek pocztowych, które wcześniej przerwały pracę.
W nocy ze środy na czwartek doszło do zerwania rozmów między związkowcami a kierownictwem Poczty. Na przeszkodzie stanęły kwestie płacowe. Związkowcy odrzucili ostatnią propozycję władz przedsiębiorstwa, zakładającą zwiększenie puli środków na podwyżki do 190 mln zł. To skutkowałoby wzrostem płac średnio o 34 proc.
Według związkowców, przedstawiciele Poczty odrzucili ich propozycję wzrostu wynagrodzenia zasadniczego o 150 zł i ustalenia minimalnej wpłaty do wysokości 1300 zł. Nie uzgodniono również wspólnego stanowiska w sprawie bezpieczeństwa pracowników biorących udział w protestach. Władze PP zapewniały, że zostaną oni objęci amnestią, jeśli do końca listopada odpracują zaległości, powstałe w wyniku protestów.
Strajki wybuchły w kilku miastach Polski. Listonosze chcieli wywalczyć podwyżkę wynagrodzeń. Chodziło im także o wycofanie się Poczty z doręczania ulotek reklamowych.