Brak ceny emisyjnej akcji Dudy i Projprzemu w momencie ustalenia prawa poboru udowadnia, że nawet podstawowe reguły nie zawsze są przestrzegane, gdy nie są jasno zapisane w przepisach. Faktycznie, żaden przepis nie nakazuje, aby przyznanie prawa poboru było poprzedzone podaniem ceny emisyjnej. Do tej pory po prostu sprawa ta zdawała się oczywista - chyba także dla instytucji, które dyktują reguły gry na rynku kapitałowym.
Największy problem nie polega na tym, że brak ceny emisyjnej uniemożliwił władzom GPW określenie odpowiedniego kursu odniesienia na wczorajszą sesję, uwzględniającego wartość prawa poboru. Podawanie go ułatwia co prawda życie inwestorom, ale nawet bez niego mogą sobie poradzić. Świadczą o tym zresztą wczorajsze notowania Dudy i Projprzemu, które spadły mniej więcej o tyle, ile powinny, gdyby cena emisyjna była ustalona na pozio-mie szacunków, jakie krążą po rynku.
Rzecz jednak w tym, że gdyby cena emisyjna była znana już wczoraj, inwestorzy mieliby na głowie jeden czynnik ryzyka mniej. Nieznajomość ceny to dodatkowa niepewność, a niepewność nigdy nie służy stabilności notowań. Zwlekanie z podaniem przez spółki tej podstawowej informacji utrudnia zatem życie ich akcjonariuszom.