Ten dzień w Nowym Jorku nie rozpoczął się jak należy. Święty
Mikołaj, patron grudniowego rajdu na giełdach, w kluczowym momencie rozczarował wielu inwestorów, ale spadki indeksów po godzinie notowań były symboliczne i w każdej chwili wskaźniki mogły się znaleźć po właściwej stronie. Na początek święty Mikołaj przyniósł graczom informację, że Merck, czwarty producent leków w USA, w przyszłym roku będzie miał wyniki gorsze niż prognozują analitycy i pchnął indeksy w dół. W tym samym kierunku od czterech kwartałów zmierzają przychody ze sprzedaży w firmie Novell, znanej z produkcji oprogramowania dla sieci komputerowych i z usług konsultingowych. 15-proc. spadek sprzedaży w ostatnim kwartale skłonił wielu inwestorów do pozbycia się akcji tej firmy. W grupie chudnących spółek znalazł się też Yahoo!, gdyż wprowadzane zmiany w zarządzaniu firmą jeszcze nie przekonały do niej rynku. W Europie większość głównych indeksów traciła na wartości. Początkowo inwestorów skutecznie zniechęcała do zakupów m.in. spółka Cap Gemini, największa na naszym kontynencie firma świadcząca usługi komputerowe. Spłoszyła graczy zapowiedzią emisji ponad 10 milionów nowych akcji o wartości pół miliarda euro. Kurs walorów Cap Gemini poleciał w dół o 3,9 proc. i był to największy spadek wśród sześciuset czołowych spółek europejskich uwzględnianych w indeksie Dow
Jones Stoxx. Tendencje spadkowe na rynkach symbolizował też Telecom Italia, którego akcje radzi sprzedawać holenderski ABN Amro. Walory brytyjskiej stacji telewizyjnej ITV traciły po wycofaniu oferty jej przejęcia przez NTL. Później giełdy spychała w dół norweska firma Norsk Hydro, która ogłosiła gorszą prognozę. Zaszkodziło to wielu spółkom z sektora energii. Kursy akcji banków rosły, a przyczynił się do tego głównie Royal Bank of Scotland. Dzięki prowizjom od kredytów udzielanym firmom jego tegoroczny zysk wzrośnie o więcej niż przewidywane 11 proc. Ta wiadomość wywindowała kurs walorów tego drugiego banku na rynku brytyjskim o 3,6 proc.