Zaangażowanie Polski w projekt budowy nowej elektrowni atomowej na Litwie oznaczać może nie tylko korzyści dla odbiorców energii, ale także możliwość zdobycia bardzo intratnych kontraktów przez polskie firmy. O udziale w ewentualnym przetargu myśli już grupa Polimeksu-Mostostalu.

Podjęcie oficjalnej decyzji o budowie elektrowni atomowej będzie wyraźnym sygnałem dla branży na rozpoczęcie batalii o realizację tego projektu. Wartość zlecenia i związany z nim prestiż skutecznie zachęci największych graczy. - Jesteśmy oczywiście zainteresowani takim kontraktem. Konkurencji krajowej się nie obawiamy, bo jej po prostu nie ma - mówi w rozmowie z "Parkietem" Włodzimierz Dyrka, prezes Energomontażu-Północ, który wkrótce będzie częścią grupy Polimeksu-Mostostalu. Firma liczy szczególnie na zależną spółkę Energomontaż-Północ-Gdynia, która miała kiedyś budować elektrownię atomową w Źarnowcu. Zdaniem prezesa Dyrki, potencjalne marże w tego rodzaju projektach będą zdecydowanie wyższe niż przy elektrowni konwencjonalnych.

W batalii będą liczyć się też czołowe zagraniczne firmy od lat związane z energetyką: Alstom Power, Babcock czy Siemens. Niewykluczone, że polskie firmy połączą z nimi siły. - Całkiem realny jest nasz start w konsorcjum z doświadczonym partnerem. Szacuję udział naszych prac, w szczególności montaż i dostawę instalacji, na około 20-25 proc. wartości całego kontraktu - mówi Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu. Jego zdaniem, dziś jest za wcześnie na podawanie konkretnych kwot, jakie mogą przypaść polskim firmom.

Litwini wstępnie oszacowali koszty budowy nowej elektrowni jądrowej w Ignalinie na 2,5-4 mld euro.