"Inwestorzy dokonują przedświątecznych porządków w portfelach, robiąc przymiarki pod oferty publiczne - jak choćby Ruchu. Otoczenie zagraniczne nie skłania do nadmiernej aktywności, więc gracze są bardziej zajęci analizowaniem prospektów emisyjnych niż rynkiem" - powiedział makler w DM BZ WBK, Artur Zaręba.
"Jesteśmy już dosyć wysoko, ale mamy też potężne napływy do TFI, które w najbliższych miesiącach raczej nie wygasną. Na razie nie widać zagrożeń dla trendu wzrostowego, więc bez zewnętrznego szoku na głębszą korektę trudno liczyć" - powiedział Zaręba. O pozytywnej atmosferze wokół nowych spółek pojawiających się na warszawskiej giełdzie może świadczyć dzisiejszy debiut dystrybutora bakalii - Bakallandu, którego akcje wzrosły na pierwszej sesji o około jedną piąta.
Po zeszłotygodniowej serii rekordów wszech czasów na głównych indeksach, w poniedziałek inwestorzy zdecydowali się odrobinę zwolnić tempo. Na godzinę przed końcem dzisiejszej sesji obroty na rynku nie przekroczyły 0,9 miliarda złotych, a na wskaźnikach zaważyły dwa tracące dzisiaj największe polskie banki: PKO BP SA i Bank Pekao SA. "W krótkim terminie indeksy mogą jeszcze poprawiać swoje wyniki, głównie ze względu na środki napływające do funduszy. Jednak w dłuższym terminie tak wysokie poziomy mogą się nie utrzymać" - powiedział zarządzający w Pioneer Pekao Investment Management, Hung Le Tu. "Na przykład banki są wycenione bardzo wysoko w porównaniu z zagranicznymi konkurentami, również w przypadku spółek budowlanych oceny perspektyw są zbyt optymistyczne" - dodał.
((Autor: Adrian Krajewski; Redagował: Patryk Wasilewski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))