Reklama

Pamapol liczy na duże korzyści

Największy w Polsce producent dań gotowych chce wejść w produkcję przetworów rybnych i przejmuje Wilbo. Żeby do tego doszło, musi się udać przewidziane na przyszły rok wezwanie. Jego powodzenie nie jest pewne. Cena uważana jest za niską

Publikacja: 12.12.2006 06:20

Przy okazji niedawnej oferty publicznej Pamapol zapowiadał przejęcia producentów żywności gotowej. W połowie listopada spółka poinformowała o podpisaniu pierwszej umowy - z Mitmarem, który zajmuje się hurtowym obrotem mięsem. Teraz szykuje kolejną transakcję.

Wspólna dystrybucja

- Przejęcie Wilbo pozwoli poszerzyć naszą ofertę - mówi Krzysztof Półgrabia, dyrektor finansowy Pamapolu. Atutem są produkowane przez spółkę konserwy rybne (pod marką Neptun) oraz wyroby mrożone (pod marką Dal Pesca). Pamapol zamierza przejąć ich dystrybucję. - Chcemy stworzyć jeden dział handlowy i logistyczny, który będzie obsługiwał wszystkie nasze zakłady - zdradza Krzysztof Półgrabia. Taką operację Pamapol przeprowadził już po przejęciu zakładu produkującego warzywa w Kwidzynie. Teraz to samo zrobi z Mitmarem i Wilbo. Efekty synergii będą też widoczne w produkcji konserw mięsnych. Wilbo produkuje je w zakładzie Mewa. - Będziemy powoli łączyć produkcję, by obniżyć koszty - mówi dyrektor Półgrabia.

Ile mogą wynieść oszczędności wynikające z przejęcia Wilbo? Za wcześnie na szacunki. - Pod koniec stycznia przedstawimy szczegółowy raport na temat efektów synergii - twierdzi Krzysztof Połgrabia. Znajdą się w nim również informacje na temat planowanych inwestycji. - Najważniejsza jest jednak kwestia poprawy zarządzania i kontroli kosztów - dodaje.

Chcą tylko dwie trzecie

Reklama
Reklama

Dyrektor Półgrabia podkreśla, że właściwa umowa zostanie podpisana do czwartku. Potem Pamapol przeprowadzi gruntowne badanie (due diligence) zakładów Wilbo. Powinno się ono zakończyć w połowie stycznia. Wtedy spółka zacznie przygotowywać wezwanie, w którym chce skupić od 17,65 do 23,66 proc. papierów spółki. Jeśli wezwanie się uda, zarząd Pamapolu zwoła walne zgromadzenie. Akcjonariusze będą głosować nad emisją ponad 2 mln akcji, skierowaną do obecnych właścicieli Wilbo - Dariusza Bobińskiego i Waldemara Wilandta wraz z żonami. Łącznie ci udziałowcy kontrolują 41,36 proc. kapitału i 66,78 proc. głosów na WZA Wilbo.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Pamapol może stać się właścicielem papierów stanowiących prawie 66 proc. kapitału Wilbo i dających ponad 80 proc. głosów na WZA. W takim wypadku prawo wymaga ogłoszenia wezwania na wszystkie akcje pozostające w wolnym obrocie lub zejścia poniżej progu 66 proc. głosów. Pamapol wybierze drugie rozwiązanie. Dlatego zniesie uprzywilejowanie akcji spółki rybnej. Dzięki temu jego udział w głosach spadnie poniżej 66 proc.

4 zł to za mało

Akcjonariusze Wilbo i Pamapolu entuzjastycznie zareagowali na informację o planach spółek. Notowania obu firm mocno wczoraj rosły. Nie jest jednak pewne, czy projekt dojdzie do skutku. Pod znakiem zapytania jest bowiem kwestia powodzenia wezwania. - Cztery złote za akcję to niska cena, jeśli weźmie się pod uwagę kurs Wilbo z ostatnich kilku tygodni - uważa Jarosław Parczewski z BM BGŹ. Tym bardziej że za akcje uprzywilejowane Pamapol zapłaci właścicielom Wilbo aż 8 zł za sztukę. - To rażąca różnica - komentuje analityk.

- Nie podwyższymy ceny - twierdzi tymczasem Krzysztof Półgrabia z Pamapolu. Jeśli wezwanie się nie uda, cała transakcja nie dojdzie do skutku. Podkreśla, że spółka i tak oferuje inwestorom premię w stosunku do średniej ceny akcji z ostatnich miesięcy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama