Niedawno włoska grupa UniCredit przedstawiła plany podziału Banku BPH. Zgodnie z nimi, zdecydowana większość aktywów tego banku zostanie przejęta przez Pekao. Czy taki podział satysfakcjonuje Skarb Państwa, który przez blisko pół roku blokował połączenie Pekao i BPH?
To, co strona polska chciała wymóc na UniCredit, to przede wszystkim zapis, by po podziale Bank BPH pozostał w pełni funkcjonalnym podmiotem. Aby po zmianie właściciela był gotowy od razu świadczyć usługi klientom. Rynek usług bankowych w Polsce będzie też bardziej konkurencyjny, niż zanosiło się jeszcze rok temu.
Ale jak Pan ocenia samą propozycję dotyczącą sposobu podziału BPH?
To zasadniczo odpowiada parametrom, jakie zapisaliśmy w umowie z kwietnia tego roku. Kluczowym kryterium był wybór placówek, a nie wielkość aktywów, jakie miały zostać w BPH. Zadanie Skarbu Państwa polega teraz na monitorowaniu, by strona włoska wywiązywała się z zapisów umowy. Oczywiście, jeżeli zaobserwujemy, że UniCredit będzie chciał uszczknąć więcej, niż wynikałoby to z zapisów umowy, to będziemy interweniować. Mam jednak wrażenie, że Włochom nie zależy na wchodzeniu w kolejny spór z polskim rządem czy Komisją Nadzoru Finansowego. Pieniądze po prostu lubią spokój.
Czy tak okrojony BPH będzie miał jakąś wartość dla przyszłego inwestora?