Notowania aluminium trzymają się blisko wierzchołka sprzed tygodnia, kiedy metal był najdroższy od połowy maja. Wczoraj tona z dostawą za trzy miesiące kosztowała w Londynie 2806 USD, o 6 USD więcej niż w poniedziałek i o 34 USD mniej w porównaniu z poprzednim wtorkiem. Większość metali ostatnio drożeje. Na przykład ołów osiągnął wczoraj w Londynie cenę najwyższą od co najmniej 17 lat - za tonę płacono po 11 250 USD. Wcześniej rekordowe notowania miał nikiel. Jednak, zdaniem analityków banku JP Morgan, dobry czas dla metali powoli się kończy. W przyszłym roku lepsze zyski ma zapewnić np. kukurydza (ze względu na zastosowanie do produkcji biopaliw), a także złoto i inne metale szlachetne (ze względu na ograniczone możliwości wzrostu wydobycia). Nie jest to pogląd odosobniony. Wysokie wyceny tzw. metali bazowych (aluminium, miedź) są nieuzasadnione - uważają eksperci banku Merrill Lynch. Z ich prognoz wynika, że cena aluminium w USA spadnie w przyszłym roku do 95 centów za funt (ok. 450 gram), gdy w tym roku średnio wynosiła 116 centów. W wyniku spowolnienia gospodarczego popyt na metale słabnie, a ponadto rynek jest opanowany przez niewielką grupę graczy nastawionych spekulacyjnie.
Bieżący wzrost notowań aluminium jest napędzany m.in. przez informacje takie jak z USA, gdzie w zeszłym miesiącu produkcja metalu spadła o 7,9 proc. w skali roku, po zamknięciu jednej z hut koncernu Alcoa. W tym roku światowy deficyt na rynku aluminium może wynieść 300 tys. ton, ale w przyszłym roku możliwa jest nadwyżka.