Reklama

Kontrowersyjna oferta Ruchu

Decyzja, aby akcje Ruchu sprzedawać tylko za pośrednictwem domów maklerskich PKO BP i BZ WBK, wzbudziła protesty pozostałych brokerów, którzy chcieli uczestniczyć w ofercie

Publikacja: 14.12.2006 07:06

Z ustaleń "Parkietu" wynika, że akcje Ruchu, oprócz Domu Maklerskiego PKO BP i Domu Maklerskiego BZ WBK, chciało sprzedawać jeszcze kilkunastu innych pośredników giełdowych - praktycznie wszyscy członkowie GPW. Nie będą mogli tego robić. Dodatkowo ryzykują utratę klientów. Dlaczego? Przydział akcji odbędzie się przez system giełdowy, co oznacza, że każdy, kto chce otrzymać papiery, musi założyć rachunek w Domu Maklerskim PKO BP lub w DM BZ WBK (opłaty za to nie są pobierane). Inwestorzy nie mogą złożyć dyspozycji zdeponowania akcji na swoich rachunkach w innych domach maklerskich. Będą mogli je tam przenieść dopiero po przydziale akcji, ale to może się wiązać dla nich z dodatkowymi kosztami. Te wydatki oraz formalności związane z założeniem nowych rachunków mogły zniechęcić część inwestorów do wzięcia udziału w publicznej ofercie Ruchu.

Im więcej pośredników,

tym lepiej

- W interesie rynku leży jak najszersza sieć dystrybucji akcji w ofercie publicznej. To zwiększa zainteresowanie sprzedażą inwestorów indywidualnych, na których giełdzie bardzo zależy - twierdzi Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych.

- Jeżeli sprzedawane są akcje spółki kontrolowanej przez Skarb Państwa, to najlepiej byłoby, gdyby odbywało się to za pośrednictwem wszystkich zainteresowanych domów maklerskich - dodaje Jacek Socha, wiceprezes PricewaterhouseCoopers, były minister skarbu państwa i przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (aktualnie Komisja Nadzoru Finansowego). - W przypadku Ruchu chodzi nie tylko o to, że Skarb Państwa ma udziały w giełdzie i ponosi odpowiedzialność za budowę rynku kapitałowego. Istotnym aspektem jest także specyficzny charakter tego przedsięwzięcia - jest to powszechnie znana spółka. W związku z tym zaoferowanie jej akcji przez jak najszersze konsorcjum ułatwiłoby zainteresowanym osobom zakup, a w konsekwencji mogłoby przyczynić się do dodatkowej promocji spółki - kontynuuje Jacek Socha.

Reklama
Reklama

Ludwik Sobolewski uważa jednak, że interes spółki nie został naruszony. - Aktualna sytuacja na rynku jest taka, że bez względu na przyjęte rozwiązanie oferta z pewnością się powiedzie. Będzie to więc rozwiązanie skuteczne. Gdyby natomiast sytuacja na rynku była gorsza, to myślę, że akcje sprzedawano by za pośrednictwem większej liczby domów maklerskich - mówi.

Liczy się efekt

Dlaczego akcje państwowej spółki oferowane są tylko przez DM PKO BP i DM BZ WBK? - To pomysł zarządu spółki - twierdzi Paweł Kozyra, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa.

- DM PKO BP został wybrany do przeprowadzenia oferty już w 2005 r. DM BZ WBK działa na podstawie umowy łączącej go z DM PKO BP. Sam Bank Zachodni WBK pełni natomiast funkcję doradcy finansowego spółki - wyjaśnia Adam Pawłowicz, prezes Ruchu.

- Wartość oferty nie przekroczy w naszym przypadku 248,8 mln zł, z czego do inwestorów indywidualnych skierowana jest jedna trzecia emitowanych akcji o wartości około 80 mln zł. Biorąc to pod uwagę, oferujący (Dom Maklerski PKO BP - red.) uznał, z czym zresztą zgodziła się spółka, że oba domy maklerskie zapewniają wystarczająco szeroką sieć sprzedaży detalicznej - dodaje prezes Pawłowicz.

Brokerzy przyjmują zapisy za pośrednictwem internetu oraz 164 placówek.

Reklama
Reklama

Według Pawła Kozyry z ministerstwa skarbu, liczba domów maklerskich prowadzących sprzedaż akcji w ofercie publicznej nie ma istotnego znaczenia. - Ważną przesłanką dla powodzenia oferty jest dostępność akcji, a o tym decyduje m.in. liczba punktów obsługi klienta domu maklerskiego oraz parametry oferty, czyli liczba i cena akcji - twierdzi rzecznik. Czy podobną swobodę jak w przypadku Ruchu MSP będzie dawać zarządom kolejnych, prywatyzowanych przez giełdę spółek? - Za każdym razem decyzje będą podejmowane indywidualnie - usłyszeliśmy w ministerstwie.

Pytania do...

Marii Dobrowolskiej

prezes Izby Domów Maklerskich

Dotychczasowa praktyka

była zupełnie inna

Reklama
Reklama

Czy sprzedaż w ofercie publicznej akcji spółki państwowej powinna być prowadzona tylko w dwóch domach maklerskich?

Nie powinno tak być. Dodam, że dotychczasowa praktyka była zupełnie inna - przy ofertach Skarbu Państwa zasadą było, że udział brały wszystkie zainteresowane podmioty.

Dlaczego nie powinno tak być? Przecież chodzi o konkurujące ze sobą podmioty na wolnym rynku maklerskim, które - co wydaje się naturalne - przy każdej okazji będą starały się wyprzedzić rywali.

Tak, wolny rynek tak właśnie działa. Tutaj jednak mamy do czynienia z inną bardzo ważną kwestią. Minister skarbu sprzedaje majątek publiczny, a więc dostęp do oferty powinien być równy dla wszystkich inwestorów i domów maklerskich. Tym bardziej gdy do przeprowadzenia oferty wykorzystywany jest system giełdowy, sfinansowany z przychodów wypracowanych przez członków giełdy i giełdę, decyzja ministra powinna być inna. Preferowanie wybranych biur przy ofertach spółek, których właścicielem jest Skarb Państwa, nie powinno mieć miejsca. Wpływa to niekorzystnie na rozwój polskiego rynku kapitałowego oraz samą giełdę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama