Z ustaleń "Parkietu" wynika, że akcje Ruchu, oprócz Domu Maklerskiego PKO BP i Domu Maklerskiego BZ WBK, chciało sprzedawać jeszcze kilkunastu innych pośredników giełdowych - praktycznie wszyscy członkowie GPW. Nie będą mogli tego robić. Dodatkowo ryzykują utratę klientów. Dlaczego? Przydział akcji odbędzie się przez system giełdowy, co oznacza, że każdy, kto chce otrzymać papiery, musi założyć rachunek w Domu Maklerskim PKO BP lub w DM BZ WBK (opłaty za to nie są pobierane). Inwestorzy nie mogą złożyć dyspozycji zdeponowania akcji na swoich rachunkach w innych domach maklerskich. Będą mogli je tam przenieść dopiero po przydziale akcji, ale to może się wiązać dla nich z dodatkowymi kosztami. Te wydatki oraz formalności związane z założeniem nowych rachunków mogły zniechęcić część inwestorów do wzięcia udziału w publicznej ofercie Ruchu.
Im więcej pośredników,
tym lepiej
- W interesie rynku leży jak najszersza sieć dystrybucji akcji w ofercie publicznej. To zwiększa zainteresowanie sprzedażą inwestorów indywidualnych, na których giełdzie bardzo zależy - twierdzi Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych.
- Jeżeli sprzedawane są akcje spółki kontrolowanej przez Skarb Państwa, to najlepiej byłoby, gdyby odbywało się to za pośrednictwem wszystkich zainteresowanych domów maklerskich - dodaje Jacek Socha, wiceprezes PricewaterhouseCoopers, były minister skarbu państwa i przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (aktualnie Komisja Nadzoru Finansowego). - W przypadku Ruchu chodzi nie tylko o to, że Skarb Państwa ma udziały w giełdzie i ponosi odpowiedzialność za budowę rynku kapitałowego. Istotnym aspektem jest także specyficzny charakter tego przedsięwzięcia - jest to powszechnie znana spółka. W związku z tym zaoferowanie jej akcji przez jak najszersze konsorcjum ułatwiłoby zainteresowanym osobom zakup, a w konsekwencji mogłoby przyczynić się do dodatkowej promocji spółki - kontynuuje Jacek Socha.