Wtorkową sesję nazwałem "technicznym zabiegiem", który skoncentrował się na przechodzeniu (masowej ewakuacji) z kontraktów terminowych na indeks WIG20 wygasających w trzeci piątek grudnia na serię marcową. Wczorajsza sesja niemal niczym się nie różni. No, może poza drobnym szczegółem, że pierwsza godzina sesji nie była tym razem przeceną, ale odrobieniem całego wtorkowego wahnięcia w dół. Dalsza część notowań to ponownie konsolidacja w wąskim zakresie.
Mieliśmy więc kolejną, już szóstą sesję, która nie wniosła nic nowego do obrazu rynku i jest odpoczynkiem po gwałtownym mikołajkowym (5-6 grudnia) 162-punktowych wyskoku, dzięki któremu indeks pokonał majowe szczyty hossy. Niedźwiedź zauważyłby, że brak kontynuacji wzrostu po pokonaniu tak ważnego oporu świadczy o słabości rynku. Byki mówią, że dopóki konsolidacja trzyma WIG20 ponad poziomami majowych szczytów, dopóty szansa na wzrost jest zdecydowanie większa niż prawdopodobieństwo przeceny.
Ja w tym sporze jestem na razie dokładnie po środku, gdyż ocena kondycji rynku i jego perspektyw w krótkim terminie jest obecnie znacznie utrudniona ze względu na skoncentrowanie uwagi inwestorów nie na rynkowym otoczeniu (np. wczorajsze świetne dane o polskim eksporcie mimo silnego złotego oraz dane o sprzedaży detalicznej w USA, które też zostały zignorowane przez GPW), ale na wygasaniu kontraktów.
Natomiast moje poglądy na nieco dłuższy termin nie zmieniły się i konsolidacja tuż nad majowymi szczytami hossy dyskontuje już wszystko, włącznie z efektem stycznia. Trudno jednak oczekiwać, by rynek pogrążył się na obecnych poziomach w marazmie na kolejne 2 miesiące. Potrzebny jest jednak jakiś mocniejszy impuls, po którym wyjście z obecnej równowagi może nastąpić w dowolną stronę. Najbliższe z nich to dla GPW czwartkowy wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w listopadzie (14.00) i bliźniacza publikacja w USA o 14.30, która wobec ostatnich dylematów Fed może mieć ogromny wpływ na rynki finansowe na całym świecie.
Warto na koniec odnotować fakt, że obrót na serii marcowej wyniósł 19703 szt. i był wyższy od grudnia o zaledwie 169 szt. To jednak wystarcza, by w wykresach kontynuacyjnych od jutra uwzględniać notowane o 41 pkt wyżej kontrakty FW20H7. Do poziomu majowych szczytów lepiej w takim układzie odnosić samą wartość indeksu.