Po raz drugi w tym roku australijski Ansell zaskoczył akcjonariuszy Unimilu. Wczoraj ogłosił kolejne wezwanie na akcje spółki. Chce skupić co najmniej 75 proc. papierów polskiego producenta prezerwatyw. Będzie płacił 5,9 zł za walor (wczoraj kurs wyniósł 5,2 zł).
- Od czasu próby przejęcia Unimilu w czerwcu tego roku obserwowaliśmy rozwój tej firmy. Uważamy, że nasze obecne wezwanie, w którym cena jest około 11 proc. wyższa niż poprzednio, będzie pozytywnie przyjęte przez akcjonariuszy - mówi Doug Tough, dyrektor zarządzający Ansella. Wcześniej - przed październikowym podziałem akcji Unimilu (1 do10) - Australijczycy za każdą oferowali 50 zł lub 53 zł w przypadku, gdyby udało się im kupić co najmniej 90 proc. walorów. Nie przekonali jednak do sprzedaży żadnego z inwestorów.
Czy teraz będzie inaczej? Spółka właśnie poinformowała o zamiarze podwyższenia kapitału na początku przyszłego roku. Miałaby dojść do emisji akcji z prawem poboru. Poza tym Unimil rozważa przeprowadzenie drugiej oferty. Prawdopodobnie walory zaoferuje wybranemu inwestorowi.
Według naszych informacji pomysł emisji kierowanej zgłosił największy akcjonariusz Unimilu - Maciej Zientara (ma 10 proc.). To jego zapowiedzi dotyczące rozwoju spółki powstrzymały pozostałych akcjonariuszy od sprzedaży papierów w pierwszym wezwaniu Ansella.