Inflacja bazowa w listopadzie okazała się wyższa od prognoz analityków. Według Narodowego Banku Polskiego, śledzony z największą uwagą wskaźnik wzrostu cen konsumpcyjnych bez uwzględnienia zmian cen żywności i paliw (tzw. inflacja netto) wyniósł 1,6 proc. Tymczasem średnia szacunków ekonomistów wskazywała, że będzie to 1,4 proc. W październiku inflacja netto wynosiła 1,3 proc.

Z pięciu miar inflacji bazowej w górę poszły wszystkie oprócz tzw. 15-proc. średniej obciętej (która nie uwzględnia tych cen, które podlegają największym wahaniom). Ale wszystkie wskaźniki nadal są bardzo niskie. Mieszczą się w przedziale 1,0-1,6 proc. Zdaniem ekonomistów, wskazuje to, że presja na wzrost cen jest nadal bardzo niewielka.

Przypomnijmy, że celem Rady Polityki Pieniężnej jest utrzymywanie inflacji jak najbliżej poziomu 2,5 proc. "Oficjalny" wskaźnik inflacji może się wahać w górę i w dół o jeden punkt procentowy, natomiast inflacja bazowa powinna być jak najbliżej docelowego poziomu banku centralnego.

"Chociaż inflacja bazowa okazała się wyższa od oczekiwań, to nasze prognozy zmian cen konsumpcyjnych nie zmieniają się. Spodziewamy się, że w grudniu wzrośnie ona do 2,0 proc." - napisali w komentarzu analitycy Banku Handlowego. Według GUS, w listopadzie inflacja wynosiła 1,4 proc.

Według Banku Handlowego, w marcu inflacja może przekroczyć 2,5 proc. "Odbicie inflacji będzie spowodowane tzw. efektem bazy (na początku 2006 r. inflacja była bardzo niska - przyp. red.), a nie wzrostem presji cenowej" - ocenili ekonomiści banku. Ich zdaniem, wzrost inflacji na początku 2007 r. skłoni RPP do dwóch podwyżek stóp procentowych. Dojdzie do nich w kwietniu i maju. W efekcie podstawowa stopa wyniesie 4,5 proc.