Reklama

Nie inwestuj bez strategii

W poprzednich odcinkach omówiliśmy zasady działania kontraktów terminowych i praktyczne kwestie, takie jak prowizje maklerskie czy rodzaje zleceń giełdowych. Czas przybliżyć metody, jakimi posługują się inwestorzy przy podejmowaniu decyzji

Publikacja: 28.12.2006 08:16

Inwestorzy, którzy zdobyli fortunę na rynku kontraktów terminowych, zgodnie twierdzą, że kluczem do sukcesu jest strategia i plan działania. Inwestowanie w kontrakty na podstawie przeczuć i emocji może przynosić efekty co najwyżej na krótką metę. Jest pewne, że w którymś momencie szczęście przestanie nam sprzyjać.

Małpa nie ma szans

Niekiedy w dyskusjach na temat giełdy można usłyszeć o eksperymencie, który polegał na sprawdzeniu, kto będzie lepszy w inwestowaniu - profesjonaliści czy małpa. Eksperyment polegał na wyborze spółek, które miały dać najwyższe stopy zwrotu w danym okresie. Wygrała małpa, którą trudno przecież posądzać o profesjonalizm. Wyniki tego eksperymentu wbrew pozorom wcale nie dowodzą jednak tego, że giełda to hazard. Dowodzą w zasadzie tylko jednego - na krótką metę o wynikach inwestycyjnych decyduje często szczęście i przypadek. Trudno wyobrazić sobie jednak, by małpa była w stanie osiągać regularne zyski na rynku kontraktów terminowych, gdzie trzeba ciągle podejmować decyzje o tym, kiedy otworzyć pozycję, kiedy ją zamknąć, iloma kontraktami operować.

Przy wyborze strategii inwestycyjnej pierwszym krokiem jest podjęcie decyzji, w jakim horyzoncie czasowym będziemy działać. Na rynku kontraktów terminowych zdecydowana większość inwestorów stosuje tzw. strategie średnioterminowe (w których w zależności od okoliczności pozycję trzyma się od kilku dni do nawet kilku lub kilkunastu tygodni) lub tzw. day-trading (czyli otwieranie i zamykanie pozycji tego samego dnia).

Nie ma prostej odpowiedzi na pytanie, która strategia jest najlepsza. Każdy z tych dwóch rodzajów ma zalety i wady. Idea day-tradingu polega na tym, by stosunkowo niewielkie zyski z poszczególnych transakcji kumulowały się dzięki przeprowadzaniu dużej liczby operacji. W praktyce zadanie to utrudniają m.in. prowizje maklerskie. Im większa liczba transakcji, tym większa suma prowizji i tym mniejszy ostateczny zysk. Poza tym day-trading wymaga poświęcania większej ilości czasu na obserwację notowań i podejmowania błyskawicznych decyzji.

Reklama
Reklama

Z kolei strategie średnioterminowe (zwane też pozycyjnymi) najczęściej nastawione są na większe ruchy notowań w perspektywie tygodni lub miesięcy. Dzięki temu prowizje maklerskie nie stanowią znaczącego obciążenia i nie jest konieczne ciągłe obserwowanie notowań (decyzje można podejmować np. tylko na podstawie kursów z zamknięcia sesji). To podejście można polecić tym inwestorom, którzy giełdę chcieliby uczynić dodatkowym źródłem dochodu. Niestety, w strategiach tych trzeba godzić się z tym, że w razie niepowodzenia przejściowe straty będą większe niż w przypadku day-tradingu. Wyjaśnimy to w kolejnych odcinkach.

Duże pole do popisu

Wybór horyzontu czasowego to jedna rzecz. Inna sprawa to metoda, na podstawie której będziemy podejmować decyzje inwestycyjne. Podobnie jak w przypadku akcji gracze mają do wyboru cały arsenał narzędzi analizy technicznej (czyli analizy wykresów) oraz analizy fundamentalnej (w której badaniu poddawane są czynniki gospodarcze, kondycja spółek itp.). Ten drugi rodzaj ma jednak w przypadku kontraktów terminowych o wiele bardziej ograniczone znaczenie niż w przypadku akcji. Powód jest prosty - nawet jeśli trafnie ocenimy długoterminowe perspektywy danej spółki czy gospodarki, to przejściowe zawirowania na rynku akcji mogą pchnąć kursy w niekorzystnym dla nas kierunku. W takim przypadku dźwignia finansowa wbudowana w kontrakty terminowe na akcje takiej spółki mogłaby doprowadzić do dotkliwych strat.

Analiza fundamentalna dla inwestorów na rynku kontraktów ma zatem inną formę. Liczą się nie tyle długoterminowe perspektywy gospodarcze, co raczej bieżące wydarzenia, takie jak publikowane ważne dane ekonomiczne lub wyniki finansowe spółek. Inwestorzy przywiązują wagę nie tylko do informacji publikowanych w Polsce (takich jak podawana co miesiąc zmiana produkcji przemysłowej czy inflacja), ale także danych z krajów rozwiniętych. Szczególne znaczenie mają dane ekonomiczne publikowane w USA z tego względu, że notowania akcji na całym świecie są bardzo wrażliwe na wydarzenia na amerykańskich giełdach. Światowy system finansowy jest oparty na wzajemnych zależnościach. Z tego względu oczy inwestorów, także w Polsce, są często zwrócone na wydarzenia takie, jak decyzje amerykańskiego banku centralnego w sprawie stóp procentowych, dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych czy dane z rynku nieruchomości. Chociaż rynek akcji - a przez to kontraktów terminowych - jest z natury mniej wrażliwy na takie dane niż rynek walutowy, to niekiedy wyjątkowo odbiegające od oczekiwań informacje mogą sprowokować nagłe reakcje inwestorów. W "Parkiecie" regularnie publikujemy kalendarium najważniejszych wydarzeń w kraju i na świecie. Także na stronie internetowej www.parkiet.com/futures ukazują się na bieżąco komentarze analityków z zapowiedziami istotnych danych, które mogą mieć wpływ na notowania.

Obok danych gospodarczych kluczowe znaczenie mają bieżące wydarzenia w spółkach, szczególnie dla inwestorów mających pozycje w kontraktach na akcje tych spółek. Dla graczy inwestujących w kontrakty na indeksy (np. WIG20) ważne są natomiast przede wszystkim doniesienia z tych spółek, które mają największe udziały w danym indeksie, a przez to mogą wpłynąć na jego wartość. Bieżący skład indeksów znaleźć można na stronie GPW (www. gpw. com. pl). Szczególnie gorącym okresem są sezony publikacji kwartalnych wyników finansowych firm. Pozytywnej lub negatywnej reakcji notowań można spodziewać się wówczas, gdy zysk netto danej spółki zdecydowanie odbiega od prognoz analityków (o prognozach takich na bieżąco piszemy w "Parkiecie"). Nie należy natomiast oczekiwać, że kurs spółki (a w konsekwencji też kurs kontraktów) mocno podskoczy po informacji o dużym wzroście zysków przedsiębiorstwa, jeżeli wzrostu takiego rynek się już wcześniej spodziewał.

Wyrocznia nie istnieje

Reklama
Reklama

Stworzenie strategii inwestycyjnej opartej wyłącznie na analizowaniu czynników fundamentalnych może być trudne, dlatego wielu graczy posiłkuje się także analizą techniczną. Niektórzy podejmują decyzje wyłącznie na jej podstawie, wychodząc z założenia, że często publikowane informacje gospodarcze czy finansowe są już uwzględnione w kursach, tak więc nie warto przywiązywać do nich wagi. Mówiąc krótko, analiza techniczna polega na obserwowaniu wykresów notowań i analizowaniu ich za pomocą różnorodnych narzędzi, takich jak linie trendu, poziomy wsparcia i oporu, wskaźniki techniczne (np. średnie kroczące i oscylatory). Dużym ułatwieniem w prowadzeniu analizy są specjalistyczne programy komputerowe. Ich uproszczone wersje dostępne są też zazwyczaj na internetowych platformach transakcyjnych domów maklerskich, za pośrednictwem których składamy zlecenia. Umożliwiają one analizowanie wykresów także w trakcie sesji - kiedy notowania zmieniają się na bieżąco, co jest szczególnie ważne dla inwestorów zajmujących się day-tradingiem.

Analiza techniczna nie jest wyrocznią. Dla początkujących inwestorów bardzo rozczarowujący jest często fakt, że nie istnieją nieomylne narzędzia prognozowania. Skuteczność prognozowania na podstawie wielu popularnych wskaźników technicznych często nie przekracza 50 proc. (licząc stosunek liczby zyskownych transakcji do liczby transakcji przynoszących straty). Na szczęście fakt ten nie przekreśla przydatności analizy technicznej. Wyobraźmy sobie, że jedna na pięć transakcji przynosi 1000 zł zysku, a pozostałe cztery przynoszą po 100 zł straty. Mimo że jedynie w jednym na pięć przypadków udało nam się przewidzieć trafnie ruch notowań, to był on na tyle duży, że zyski okazały się znacznie większe niż przejściowe straty.

Podpowiedzi z innych rynków

O notowaniach kontraktów terminowych decydują

różnorodne czynniki fundamentalne. W przypadku widocznych na wykresie notowań kontraktów na akcje KGHM

kluczowe znaczenie mają ceny miedzi podawane na giełdzie w Londynie. W konsekwencji kontrakty na akcje KGHM są w pewnym stopniu kontraktami na ceny czerwonego metalu. Bywa, że sygnały płynące z analizy technicznej wykresu cen miedzi pozwalają przewidzieć to, co się stanie z notowaniami kontraktów na KGHM. Tak właśnie zdarzyło się w ostatnich tygodniach, kiedy kurs futures na KGHM przebił listopadowy dołek z opóźnieniem w stosunku do analogicznego sygnału na rynku miedzi. Mimo że na dłuższą metę te zależności

Reklama
Reklama

pozostają niezachwiane, to przejściowo mogą zdarzyć się

sytuacje, kiedy kurs kontraktów na KGHM odrywa się od tego, co się akurat dzieje na rynku miedzi. Może się tak zdarzyć,

kiedy spółka np. opublikuje wyniki finansowe znacznie

odbiegające od oczekiwań analityków lub zaskoczy rynek

nowymi prognozami zysków.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama