Reklama

Które branże dadzą zarobić?

W 2006 roku inwestorom najwięcej dały zarobić spółki budowlane. Indeks WIG-Budownictwo zyskał niemal 150 proc. Który sektor okaże się strzałem w dziesiątkę w nowym roku? Których branż należy unikać? Odpowiedzi można szukać w rekomendacjach

Publikacja: 02.01.2007 07:43

W prognozach na bieżący rok analitycy domów maklerskich są raczej ostrożni. Mówi się wprawdzie o możliwym kolejnym roku dwucyfrowych stóp zwrotu z indeksów, jednak większość specjalistów nie ma wątpliwości: na GPW jest już dość drogo. Wystarczy rzut oka na wskaźniki rynkowe. P/E (cena/zysk na akcjź) dla indeksu największych spółek giełdowych WIG20 wynosi obecnie 20,9. Wynik ten nie uwzględnia Netii, która za ostatnie cztery kwartały zanotowała stratę netto. Czy to dużo? Dla porównania, przyjrzyjmy się, jak kształtuje się wartość P/E na bardziej od naszego dojrzałych rynkach. Za oceanem przeciętny stosunek ceny do zysku dla indeksu S&P uplasował się przez ostatnie 80 lat na poziomie około 14-15. Każdorazowe wybicia powyżej 18 kończyły się prędzej czy później sporymi spadkami. Nie jest to zbyt dobra wróżba dla warszawskiego parkietu. Z drugiej strony, trzeba przypomnieć, że 10 maja 2006 r., na dzień przed rozpoczęciem ponad 20-proc. korekty, wskaęnik P/E dla WIG20 wynosił przeszło 25. Wniosek nasuwa się jeden - bywało już drożej, więc powody do paniki można odsunąć trochę na bok. Przynajmniej na obecną chwilę.

Jeżeli jednak wysokie wyceny wywołałyby na początku 2007 r. spadki indeksów, to i tak nie ma co rwać włosów z głowy. Analitycy są zgodni - byłaby to raczej przejściowa korekta niż początek trwałego rynku niedźwiedzia. Dlaczego? Czynniki makroekonomiczne są na tyle optymistyczne, że pozwalają bez większych obaw oczekiwać kolejnej wyraźnej poprawy wyników spółek. Wysoki wzrost gospodarczy oraz nieprzerwany napływ środków z Unii Europejskiej będą prawdopodobnie głównymi kołami napędowymi kursów w 2007 r. Specjalistów nie odstrasza nawet rosnąca presja inflacyjna wynikająca się z faktu, że przeciętny Kowalski zarabia z miesiąca na miesiąc coraz więcej. Ekonomiści szacują, że podwyżka stóp procentowych rzędu 25-50 pkt bazowych w pierwszej połowie nadchodzącego roku jest już prawdopodobnie wkalkulowana w ceny.

Które branże dadzą zarobić w nowym roku? Czy warto liczyć na to, że dotychczasowi zwycięzcy będą kontynuować wzrost czy może lepiej poszukać nowych okazji? Zdaniem większości fachowców, ta pierwsza strategia może nie okazać się szczególnie skuteczna. W 2006 roku najbardziej urosły spółki działające w szeroko pojętej branży dewelopersko-budowlanej. Normą były tu trzycyfrowe wzrosty kursów. Sporo zarobić dały także banki. Indeks branżowy zyskał od początku 2006 roku 54 proc. Jest to o tyle istotne, że sektor bankowy stanowi 43 proc. kapitalizacji całego warszawskiego parkietu, więc przełożyło się to też na wzrost wszystkich głównych indeksów. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wielkość spółek, tu najbardziej pokaźnymi stopami zwrotu popisały się małe firmy. Indeks WIRR zyskał na wartości 124 proc., podczas gdy WIG20 urósł 24,6 proc.

Wyceny

niezbyt konkurencyjne

Reklama
Reklama

Zła wiadomość jest taka, że tylko niewielka część tych wzrostów miała uzasadnienie fundamentalne w postaci poprawy wyników. Zwiększały się wprawdzie zyski spółek, jednak pozostawały daleko w tyle za aprecjacją kursów akcji. Doprowadziło to do wysokich wycen, na które specjaliści z domów maklerskich coraz częściej zwracają uwagę. Zdaniem analityków Domu Inwestycyjnego BRE Banku, polskie banki notowane są obecnie z około 50-60-proc. premią w stosunku do zachodnich konkurentów. W przypadku sektora budowlanego sprawa jest jeszcze bardziej oczywista. Perspektywy finansowe firm są wprawdzie optymistyczne, ale trudno doszukać się spółek, które posiadają ponadprzeciętny potencjał wzrostu. Dowodem na to niech będzie to, że w ciągu ostatniego miesiąca nie została opublikowana żadna pozytywna rekomendacja ("kupuj", "akumuluj" itp.) dotycząca sektora budowlanego.Niezbyt optymistycznie wyglądają perspektywy najmniejszych przedsiębiorstw. Wszystko wskazuje na to, że giełdowa maksyma, że "mniejsze spółki rosną szybciej", może nie sprawdzić się w nadchodzącym roku. Dlaczego? Powodem są, zdaniem specjalistów, niemal horrendalne wyceny, jakie osiągnęły walory większości niewielkich firm. Wystarczy tylko powiedzieć, że wysokość wskaźnika P/E dla 10 proc. spółek o najmniejszej kapitalizacji przynoszących zyski wynosi 69. Dla firm o największej wartości rynkowej jest to 18. Nie wymaga chyba wyjaśnień, co wróży taka różnica.

Kto zyska na ożywieniu?

Gdzie więc należy szukać na rynku okazji do zarobku? Według analityków, przede wszystkim w spółkach, które dotychczas nie skorzystały mocno z trwającej hossy, a które również są beneficjentami trwającej poprawy koniunktury w kraju. Mowa tu chociażby o producentach i dystrybutorach materiałów budowlanych. Biorąc pod uwagę szeroki konsensus analityków, niedowartościowanie spółek z branży wynosi obecnie 11,4 proc. Korzystnie wyglądają perspektywy giełdowych producentów płytek - Nowej Gali i Polcoloritu. Ożywienie w budownictwie potwierdzone wzrostem produkcji budowlano-montażowej o 23,4 proc. w listopadzie pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość. Zdaniem specjalistów z Domu Maklerskiego Millennium, potencjał wzrostu tych firm w perspektywie pięciu miesięcy wynosi niemal 30 proc.

Warto zwrócić uwagę również na tę część branży handlowej, w której dobra koniunktura w budownictwie przekłada się na wzrost obrotów. Na wartości zyskują przykładowo dystrybutorzy stali, z których część, jak choćby Stalprofil, jest wciąż tańsza od średniej rynkowej (biorąc pod uwagę wskaźnik P/E), pomimo że rozwija się szybciej od większości przedsiębiorstw. Wskazywali na to między innymi specjaliści z BPH, którzy w raporcie z 12 października wycenili walory spółki na 19,40 zł. Cena zamknięcia z 22 grudnia wynosiła 15,85 zł.

Poza tym Polacy zarabiają coraz więcej. Może to pozytywnie odbić się na typowych spółkach cyklicznych, czyli takich, które silnie zyskują podczas ożywienia koniunktury gospodarczej w kraju, a tracą na wartości w okresach recesji. Przykładem mogą być restauracje, czyli giełdowy AmRest czy Sfinks. Wśród beneficjentów napływu gotówki do portfeli Polaków znajdą się prawdopodobnie także sieci handlowe, takie jak Eurocash czy Eldorado.

Według analityków sporządzających rekomendacje, kolejny istotny czynnik sprzyjający wzrostom może stanowić osłabiający się dolar względem złotego. Taki trend będzie sprzyjać przede wszystkim importerom dóbr konsumpcyjnych ze strefy dolarowej. Przykłady to Amica, Zelmer oraz cała branża handlująca odzieżą.

Reklama
Reklama

Mięsna spekulacja

Kolejna ważna informacja, która może rozgrzać w tym roku emocje inwestorów, to ewentualne odblokowanie eksportu polskiego mięsa na Wschód. Nie trzeba wprawdzie tłumaczyć, jak odbiłoby się to na notowaniach spółek, takich jak Duda czy Indykpol, jednak analitycy ostrzegają: taki wzrost miałby podstawy czysto spekulacyjne. Polskie firmy albo koncentrują się na zachodnich rynkach zbytu, gdzie osiągają wyższe marże, albo już funkcjonują na Wschodzie poprzez lokalnych producentów. Oznacza to, że skala wpływu na wyniki nie byłaby w rzeczywistości bardzo duża.

Nie do końca jasna, aczkolwiek interesująca, jest sytuacja branży informatycznej. Choć wprawdzie część firm pozostaje niedowartościowana, to tak naprawdę wszystko zależy od zamówień publicznych. Pierwsze duże kontrakty w branży mogą zostać potraktowane jako dobry omen i wywołać dużą falę zakupów akcji podobną do tej, jaka miała miejsce w branży budowlanej. Taki scenariusz uprawdopodabnia dodatkowo proponowana przez rząd Strategia Informatyzacji Kraju.

Niepewni giganci

To, co może niepokoić inwestorów w rozpoczętym roku, to los największych giełdowych spółek. Skoro firmy te są relatywnie tańsze względem reszty rynku, skąd miałby się wziąć ów niepokój? Problem polega na tym, że zdania analityków co do aktualnej wyceny dużych przedsiębiorstw są mocno podzielone

Wydane tylko w ciągu ostatniego miesiąca rekomendacje wahały się od "kupuj" do "sprzedaj". Wyznaczano różne ceny docelowe. CA IB wyliczył "wartość wewnętrzną" miedziowego koncernu na 122 zł za akcję, podczas gdy dla HSBC jest to już jedynie 83 zł. Nie mniejsze wątpliwości budzi wycena największej polskiej spółki paliwowej - Orlenu. CS First Boston zalecił niedoważanie walorów płockiej firmy (cena docelowa 45,1 zł), natomiast HSBC zasugerował ich przeważanie (cena docelowa 59,4 zł). Za rozbieżnością opinii stoi oczywiście rynek surowcowy, na którym sytuacja ze względu na dużą zmienność jest raczej trudna do przewidzenia. Jest więc bardzo możliwe, że rok 2007 będzie kolejnym z rzędu, kiedy o koniunkturze zadecyduje nic innego, jak notowania paliw i metali na światowych rynkach.

Reklama
Reklama

Mimo tych wątpliwości i problemów ogólny obraz rynku pozostawia jeszcze miejsce do optymizmu. Jest wprawdzie drogo, ale wciąż można znaleźć spółki, posiadające potencjał wzrostu. Szukać można między innymi w sektorach handlowym, informatycznym czy materiałów budowlanych. Choć może to nie być łatwe, próbować warto, ponieważ niewykluczone, że czeka nas kolejny rok hossy.

Optymizm pod kontrolą

Indeks Optymizmu Analityków został sporządzony w oparciu o rekomendacje maklerskie. Podstawą były punkty przyznawane za wydane raporty, które przydzielano w następujący sposób: kupuj +2; akumuluj, przeważaj +1; neutralnie, trzymaj 0; redukuj, niedoważaj -1; sprzedaj -2. Wartość indeksu na dany dzień jest sumą punktów za cały ostatni miesiąc. Wysoka wartość indeksu wskazuje na duży optymizm specjalistów z instytucji finansowych.

Na koniec 2006 roku wartość indeksu wyniosła 24 punkty. Oznacza to wprawdzie przewagę rekomendacji pozytywnych, ale wobec średniej wartości indeksu na poziomie 37 punktów wynik ten należy uznać raczej za dość umiarkowany.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama