Firma obuwnicza CCC chce zmienić nazwę na NG2. Czy tak się stanie, zadecydują akcjonariusze podczas walnego zgromadzenia, które odbędzie się 24 stycznia.
- Już od dawna nosiliśmy się z zamiarem zmiany nazwy. Wiąże się to z dywersyfikacją naszej oferty. Zwłaszcza z otwieraniem salonów Quazi. Są to sklepy z obuwiem pozycjonowanym wyżej niż dotychczas sprzedawane - mówi Tomasz Lewandowski z relacji inwestorskich CCC. Podkreśla, że do tej pory oferta firmy była kojarzona z tanim obuwiem. Natomiast klienci oczekiwali, by była pełniejsza. - Nowa nazwa "nic nie znaczy?. Zależało nam, by firma nie była utożsamiana z jedną z naszych marek - informuje Lewandowski.
Spółka ma 14 salonów Quazi. W ciągu kolejnych trzech lat ich liczba powiększy się o 60 punktów. - Sieć dystrybucji pod marką CCC pozostanie - mówi Tomasz Lewandowski. Firma posiada 135 własnych salonów CCC i 125 franczyzowych. Giełdowa spółka będzie rozwijała również sieć Boti. Oferowane w niej buty będą o około 20 proc. tańsze niż w salonach CCC. Zarząd polkowickiej firmy szacuje, że do końca roku będzie w naszym kraju ponad 100 sklepów Boti (teraz działają dwa franczyzowe). W ciągu kolejnych czterech lat ich liczba zwiększy się do 650.
Firma ma 10 sklepów CCC w Czechach. - W najbliższym czasie nie planujemy zagranicznych otwarć, choć myślimy o krajach bałtyckich i rynku niemieckim. Jesteśmy na etapie rozmów z franczyzobiorcami - mówi T. Lewandowski.
Zarząd spółki prognozował, że w 2006 r. CCC osiągnie 412 mln zł przychodów i 61 mln zł zysku netto. - Jesienią myśleliśmy o podwyższeniu prognoz. Jednak brak zimy sprawił, że ciepłe obuwie słabiej się sprzedawało. Walczyliśmy więc,by zrealizować prognozy - mówi P. Lewandowski. Nie ujawnia jednak, czy się udało. Informuje natomiast, że publikacja prognoz należy do tradycji CCC, dlatego zarząd poinformuje o szacunkach na 2007 r.