Prokuratura sprawdza doniesienia zarządu Optimusa. Spółka szacuje, że z powodu działań byłych władz poniosła straty sięgające 1 mln zł. Twierdzi, że w grę wchodziło pranie brudnych pieniędzy. Chodzi o działania w latach 2004-2005. Zawiadomienia skierowane do prokuratury mówią o fikcyjnym świadczeniu usług VoIP (transmisja głosu przez internet), zakupie 2 tys. monitorów niespełniających polskich norm oraz o likwidacji niemieckiej spółki Optimus Computer. - Nie ma jeszcze decyzji o wszczęciu śledztwa. Trwa postępowanie sprawdzające - mówi rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej Maciej Kujawski.
Nieprawidłowości zostały wykryte podobno podczas audytu spółki. Szef rady nadzorczej Michał Dębski i prezes Piotr Lewandowski wspominali o podejrzeniach wobec poprzednich władz w czasie NWZA 3 listopada.
Znany inwestor Zbigniew Jakubas jest przekonany, że oskarżenia rzucane na poprzednie władze przez obecny zarząd i Michała Dębskiego są próbą odwrócenia uwagi od innej sprawy. W czerwcu 2006 r. w firmie doszło do podwyższenia kapitału. Nowe akcje objął Michał Dębski, stając się właścicielem 30 proc. udziałów Optimusa i odbierając władzę Z. Jakubasowi. Ten zarzucił Piotrowi Lewandowskiemu sfałszowanie uchwały rady nadzorczej, na podstawie której wyemitowano akcje. W październiku zarówno Piotrowi Lewandowskiemu, jak i byłemu prezesowi Optimusa Michałowi Lorencowi postawiono zarzuty; jednemu fałszerstwa, a drugiemu - posługiwania się sfałszowanym dokumentem.
Michał Dębski, szef rady nadzorczej Optimusa, twierdzi, że usługi telefonii internetowej świadczone przez spółkę to tylko działania pozorne. Według niego, firma w ten sposób wprowadzała do obrotu w Polsce duże kwoty pieniędzy pochodzących od firm z USA.