Zarząd bydgoskiego dystrybutora wyrobów hutniczych odbył wczoraj serię spotkań z przedstawicielami instytucji finansowych. Drozapol w tym miesiącu chce sprzedać niemal 10 mln akcji z prawem poboru (na dwa stare walory przypada jeden nowy).
Inwestorzy finansowi nie są znaczącymi akcjonariuszami Drozapolu, jednak prezes Wojciech Rybka z żoną chcą im odsprzedać swoje prawa poboru, zmniejszając w ten sposób udział w głosach z 82,7 do 63,3 proc.
- Nasza oferta cieszy się sporym zainteresowaniem instytucji finansowych - zdradza prezes Rybka. Na podstawie rozmów z potencjalnymi dużymi inwestorami Drozapolu zostanie ustalona cena emisyjna akcji serii E. Spółka poda ją jutro. Według zapisów w prospekcie, zawiera się ona w przedziale 6,6-11 zł. Wiele wskazuje na to, że ostateczna cena będzie bliższa górnej granicy przedziału.
Przez cały przyszły tydzień prawa poboru (pp) będą notowane na giełdzie. Zapisy na akcje w ramach wykonywania pp potrwają od 15 do 17 stycznia, a przydział walorów nastąpi 26 stycznia. Tymczasem już jutro odbędzie się spotkanie zarządu Drozapolu z analitykami, na którym zostaną omówione szczegóły wykorzystania wpływów z emisji. Bydgoska spółka spodziewa się pozyskać od 66,1 do 109 mln zł. Na co je wyda?
Od 45 do 50 mln zł zostanie przeznaczonych na rozwój sieci handlowej oraz zasilenie kapitału obrotowego. Spółka zainwestuje też 8,7 mln zł w dalszą rozbudowę centrum przetwarzania stali w Ostrowcu Świętokrzyskim. Przejęcia pochłoną 10-48 mln zł. Drozapol zastrzega jednak, że proporcje między kwotą przeznaczoną na rozwój organiczny, a budowę grupy kapitałowej mogą się zmienić. Wiele zależy od tego, czy bydgoskiej firmie uda się kupić sieć handlową Stalexportu (Stalexport Trade). Na krótkiej liście chętnych jest jednak jeszcze czterech konkurentów. Według szacunków Drozapolu, Stalexport Trade osiąga 500-600 mln zł przychodów i 12-15 mln zł zysku netto. Żeby sfinansować zakup, zarząd bydgoskiej spółki musiałby skorzystać z prawa do emisji 10 mln akcji serii F (w ramach kapitału docelowego).