Druga sesja 2007 r. nie należała do kluczowych i z pewnością szybko zostanie zapomniana. Sytuacja nadal nie jest wyraźna. Czy spadki z końcówki roku już się zakończyły, czy są tylko przerwą po to, by później je kontynuować? To teraz jest kluczowe pytanie w kontekście najbliższych tygodni. Spadek był na tyle silny,
że zamieszał w portfelach,
ale nie na tyle, by zmienić
kierunek trendu. Przedwczorajsza zwyżka była silna, ale nie na tyle, by mówić już o powrocie do wzrostów.
Początek sesji był nawet niezły. Wprawdzie zaczęliśmy poniżej zamknięcia z poprzedniego dnia, ale po jakimś czasie popyt starał się coś z tym zrobić. W efekcie kontrakty wyszły ponad poziom wtorkowego szczytu, powiększając tym samym skalę odbicia. Radość byków nie trwała jednak zbyt długo. Kursy po krótkiej konsolidacji w okolicy szczytów zjechały w dół. Po paru chwilach mieliśmy już nowe minima sesji. Końcówka była już nieco lepsza, ale nie można sobie wiele po niej obiecywać.