Reklama

Odporni na dane

Publikacja: 04.01.2007 08:24

Druga sesja 2007 r. nie należała do kluczowych i z pewnością szybko zostanie zapomniana. Sytuacja nadal nie jest wyraźna. Czy spadki z końcówki roku już się zakończyły, czy są tylko przerwą po to, by później je kontynuować? To teraz jest kluczowe pytanie w kontekście najbliższych tygodni. Spadek był na tyle silny,

że zamieszał w portfelach,

ale nie na tyle, by zmienić

kierunek trendu. Przedwczorajsza zwyżka była silna, ale nie na tyle, by mówić już o powrocie do wzrostów.

Początek sesji był nawet niezły. Wprawdzie zaczęliśmy poniżej zamknięcia z poprzedniego dnia, ale po jakimś czasie popyt starał się coś z tym zrobić. W efekcie kontrakty wyszły ponad poziom wtorkowego szczytu, powiększając tym samym skalę odbicia. Radość byków nie trwała jednak zbyt długo. Kursy po krótkiej konsolidacji w okolicy szczytów zjechały w dół. Po paru chwilach mieliśmy już nowe minima sesji. Końcówka była już nieco lepsza, ale nie można sobie wiele po niej obiecywać.

Reklama
Reklama

Spokojny przebieg sesji zasygnalizował, że na razie separujemy się od informacji płynących ze sfery makroekonomii światowej. W ciągu dnia pojawiło się kilka, które potencjalnie mogły wpłynąć na poziom notowań. Wpłynęły, ale tylko w Stanach Zjednoczonych i w Europie.

Liczba wniosków o kredyt hipoteczny wzrosła, ale stosunkowo niewiele i nie wyrównała straty, jaką był jej spadek przed świętami. To jeden z sygnałów sytuacji na rynku nieruchomości. Na razie większej poprawy tu nie widać. Widać ją za to w wartości wskaźnika ISM dla przemysłu. Ten wzrósł bardziej, niż oczekiwano. W obu wypadkach nasz rynek na te dane nie zareagował. Podobnie jak na zaskakująco niską zmianę zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw prywatnych w USA (raport ADP). To akurat jednak nie dziwi, bo tu ważniejszy będzie piątkowy raport o stanie rynku pracy.

Na wykresie widzimy tworzenie małej konsolidacji, nachylonej nieco w górę. Mały kanał jest ograniczony od dołu linią łączącą lokalne dołki z 22 i 29 grudnia 2006 r. Od góry jest to linia równoległa, oparta na dołku

z 19 grudnia i szczytach z 21 i 28 grudnia 2006 r. Wtorkowy wzrost okazał się za mały, by wyjść poza obszar wyznaczony przez te linie. Dziś dotknęliśmy linii górnego ograniczenia, ale i tym razem nie udało się jej pokonać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama