Początek wczorajszej sesji był wprawdzie spadkowy, ale można było to odebrać jako echo czwartkowej przeceny. Wielkość minusów widniejących przy
zmianie ceny kontraktu czy wartości indeksu nie były na tyle duże, by zaraz ogłaszać krach. Nie było wcale przesądzone, że i ta sesja będzie słaba. Wydawało się, że we względnym spokoju będziemy oczekiwać na dane, jakie miały pojawić się o 14.30, czyli amerykański raport o stanie tamtejszego rynku pracy.
Okazało się, że przecena z dnia poprzedniego była jednak ważniejsza i przestraszyła posiadaczy długich pozycji w znacznie większym stopniu. Od otwarcia rynek wahał się w dość wąskim przedziale wartości, ale jeszcze przed południem strach byków przeważył i ceny w szybkim tempie spadły o ponad 20 pkt. Korekta nie była zbyt długa i spadek został pogłębiony. Rynek zatrzymał się w okolicy 3250 pkt. To już był poziom dość ciekawy z punktu widzenia analizy technicznej. Wielkość przeceny po wyjściu z kanału wzrostowego była zbliżona do wielkości przeceny, jaka miała miejsce przed wykreśleniem tego kanału. Tym samym na poziomie 3250 pkt można było oczekiwać zwiększonej aktywności popytu.
Faktycznie popyt się pojawił,
ale niezbyt duży. Starczyło go na zatrzymanie spadku, ale