Reklama

Nasze akumulatory i energia

Wszystko zależy od energii, która powstaje między członkami zespołu

Publikacja: 08.01.2007 09:48

Wracam późno do biura po spotkaniu z klientem. Moja asystentka czeka na mnie, abym mógł jej podyktować kolejny felieton. Zbliża się koniec pracy i godzina powrotu do domu. Sprawdzam e-mail i już widzę zniecierpliwienie na jej twarzy. Mimo to uśmiecha się do mnie. Rozumiemy się bez słów - czas przerwać moje bujanie w obłokach i zabrać się do pracy. Zaczynamy. Mamy już pewien rytuał. Kiedy siadamy przy stole, najpierw milczę, potem ona pyta: "Masz temat?". Jeśli odpowiadam "tak", cały tekst układam jednym ciągiem. 15 minut i już wszystko będzie załatwione. A moja asystentka zdąży na umówione spotkanie.

Mam temat. Myślę o nim od trzech tygodni. Od obiadu z prezesem dużej instytucji finansowej wciąż przekładam i mieszam w głowie moje myśli o energii.

Przez większą część spotkania rozmawialiśmy o energii. Tłumaczył mi, że lider powinien wnosić energię do swojego zespołu i że ciągle potrzebuje regeneracji własnych baterii. Mówił, że z wiekiem zrozumiał, jak ważne jest ładowanie swoich baterii i jak trudno to robić przy wielu zajęciach. Zauważył, jak stres potrafi niszczyć, że nawet prezes, który wygląda na niezniszczalnego, pełnego sił, wizji, przekonań, niewykazującego żadnych wahań czy słabości, może nagle pęknąć i załamać się bezpowrotnie. Podał mi przerażającą listę takich przypadków w polskim świecie finansów.

Jak temu zapobiec? Ma swoją receptę: hobbystycznie trenuje zespół juniorów siatkówki. Nawet z pewnym sukcesem międzynarodowym. Siedząc w szortach na ławce, zapomina o roli poważnego szefa instytucji finansowej. Powiedział mi:

- Myślałem, że nauczę ich praktycznego podejścia do planowania zajęć, gospodarowania zasobami, ustalania celów na podstawie swoich doświadczeń biznesowych. A okazuje się, że mając do czynienia z mistrzowskim sportem, to ja uczę się zasad kierowania zespołem. Zwykle poznaję bardzo dawno opracowywane zasady gry zespołowej i dochodzenie do zwycięstwa, o których w biznesie kompletnie zapomnieliśmy. Na przykład: są mecze, które trwają tylko godzinę, a zespół razem z trenerem wychodzi po nich bardzo zmęczony. Ale są też mecze 3-4-godzinne, po których wszyscy czują się świeżo, jak po porannej kąpieli. Nie chodzi o to, czy wygrywamy, czy nie. To wszystko zależy od energii, która powstaje między członkami zespołu. Kiedy każdy dużo z siebie daje, ale od innych dostaje jeszcze więcej. Energia rośnie. Jakby z niczego pojawia się nowe jej źródło.

Reklama
Reklama

Przerywam dyktowanie. Moja asystentka cierpliwie czeka na puentę.

Mój prezes ma wyczerpane baterie, ponieważ myśli o energii w kategoriach ograniczonego dobra. To brzmi tak, jakby jego zaletą, jako prezesa, było to, że posiada duży akumulator. Ale, paradoksalnie, jako trener młodzieżowego zespołu, myśli odwrotnie: ludzka energia jest samowystarczalna. Pozwala się odrodzić. Zależy tylko od tego, w jaki sposób każdy gracz jest połączony duchowo z innymi.

- Widzisz, Wioletto, zdążyliśmy akurat na czas. Jest 17.30. Już jesteś wolna. Pełna nowych myśli i entuzjazmu, bo na pewno zrozumiałaś, na czym polega magiczne źródło energii.

RSQ Management

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama