Reklama

Ustawa tworzona pod Totalizatora

Instytut Globalizacji i Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową uważają, że wprowadzenie monopolu na gry internetowe ograniczy ten rynek

Publikacja: 10.01.2007 07:37

W spólny raport Instytutu Globalizacjii i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wskazuje, że ewentualne wprowadzenie zmian prawnych, dopuszczających kontrolowanie przez państwo całego rynku gier i zakładów zawieranych w internecie, będzie błędem. Wiadomo, że Ministerstwo Finansów chce kontrolę nad tą częścią rynku powierzyć Totalizatorowi Sportowemu, monopoliście w dziedzinie gier liczbowych.

Rynek nieuregulowany

Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, twierdzi, że nowe przepisy powinny dopuszczać możliwość działania w sieci wszystkich operatorów rynku hazardowego w kraju. Według IBnGR, samo tylko opodatkowanie hazardu w sieci dałoby budżetowi centralnemu około 130 mln zł. - Takie zmiany pobudziłyby rynek firm oferujących usługi hazardowe - mówi B. Wyżnikiewicz. Dodaje, że konieczne jest uregulowanie sytuacji prawnej podmiotów oferujących usługi hazardowe w internecie. Obecnie, w myśl ustawy o grach i zakładach z 1992 r., takie działanie jest nielegalne. Co więcej, korzystający z tego typu usług u zagranicznych operatorów także popełniają przestępstwo.

Niestety, ani IG, ani IBnGR nie zamierzają przekazać swoich propozycji resortowi finansów czy sejmowej komisji ds. finansów. Przynajmniej na razie.

Jacek Spendel, prezes stowarzyszenia KoLiber, uważa, że obecnie funkcjonujące przepisy łamią prawo Unii Europejskiej. Te obecnie przygotowywane są tym bardziej niezgodne z europejskim prawem. Stowarzyszenie KoLiber wystąpiło z wnioskiem do Rzecznika Praw Obywatelskich o zaskarżenie obowiązującej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli nowe prawo zostanie wprowadzone i będzie kłócić się z przepisami UE, Polska może zostać pozwana do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości za ograniczanie wolności świadczenia usług.

Reklama
Reklama

Gry i zakłady wzajemne za pośrednictwem internetu, w myśl prawa UE, powinien móc oferować każdy, kto ma wydaną specjalną licencję w jednym z krajów Wspólnoty. Nasze państwo chce, aby zakłady online oferowały jedynie firmy, które mają siedziby w Polsce. To dyskryminacja i naruszenie zasad konkurencji.

Zagraniczni bukmacherzy widzą potencjał naszego rynku i chętnie rozpoczęliby tu swoją działalność. Kilku ma polskie strony internetowe i oferuje już zakłady naszym graczom. European Betting Association (Europejskie Stowarzyszenie Operatorów Zakładów Sportowych) twierdzi, że wszystkie firmy zrzeszone w EBA chciałyby działać na polskim rynku.

Gra o pieniądze idzie

Ministerstwo Finansów na razie nie chce wypowiadać się na temat tworzonej ustawy. Głosu nie zabiera również Totalizator Sportowy, który miałby zająć się zakładami w sieci. Przedstawiciele TS twierdzą, że spółka jest jedynie wykonawcą prawa. Wprowadzenie przepisów w proponowanej formie będzie miało dwojakie skutki. Wzrośnie rola państwowej firmy, która co roku traci udziały w hazardowym rynku. W 1992 roku spółka kontrolowała 95 proc. krajowego rynku gier. Obecnie jest to mniej niż 45 proc. Druga istotna kwestia to pieniądze. Totalizator Sportowy w ubiegłym roku odprowadził do budżetu centralnego około miliarda złotych. Według wstępnych szacunków, rynek zakładów i gier w internecie jest wart około 700 mln zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama