Związkowcy ogłosili wczoraj pogotowie strajkowe. Domagają się wycofania z sądu rejestrowego wniosku, na mocy którego akcje Zespołu Elektrowni Dolna Odra i ośmiu spółek dystrybucyjnych wniesiono do PGE-Energia. Krok ten, podjęty przez rząd 29 grudnia, rozpoczął konsolidację Polskiej Grupy Energetycznej - firmy, która ma dominować na naszym rynku (będzie zajmować się i produkcją, i dystrybucją energii). Pracownicy łączonych spółek mówią jednak o szoku, jaki przeżyli po tej decyzji rządu. Nie zostali o niczym wcześniej poinformowani. Przedstawiciele resortu gospodarki twierdzą tymczasem, że o rozpoczęciu konsolidacji można będzie mówić dopiero, gdy sąd zarejestruje połączenie spółek. Do tego czasu MG wyjaśni wątpliwości energetyków.
Z wypowiedzi związkowców wynika jednak, że szanse na porozumienie są niewielkie. - Domagamy się ujawnienia szczegółów decyzji dotyczących konsolidacji. Do dziś nie zostaliśmy o niczym poinformowani - mówi Edward Myszka z sekretariatu energetycznej "Solidarności". Jego zdaniem, rząd złamał umowy podpisane ze związkowcami. Zadeklarowano w nich, że decyzje nie będą zapadać bez zgody pracowników.
Przedstawiciele spółek obawiają się, co będzie z przysługującymi im akcjami pracowniczymi. Również w MSP słychać głosy, że start konsolidacji bez przyjęcia nowych zasad przydziału akcji pracownikom był przedwczesny.
Odwołanie konsolidacji, przynajmniej teoretycznie, jest jeszcze możliwe. Wtedy można jednak zapomnieć o utworzeniu PGE w 2007 roku.