Wczorajsza sesja przyniosła silne odreagowanie na warszawskiej giełdzie. Kursy kilku największych spółek podskoczyły nawet po 4-5 proc. Z punktu widzenia analizy technicznej można mówić o krótkoterminowej zmianie kiepskich dotąd nastrojów na rynku. Uzasadnieniem dla odbicia było silne wyprzedanie. Oscylator stochastyczny wybił się wczoraj z dolnej strefy wahań, dzięki czemu pojawił się krótkoterminowy sygnał kupna. W ostatnich miesiącach tego typu sygnały w większości przypadków zapowiadały poprawę nastrojów przynajmniej na kilka sesji.
Mimo to wczorajsza nagła euforia na rynku wydaje się dość podejrzana. Inwestorzy ochoczo przystąpili np. do zakupów walorów KGHM, mimo że cena miedzi zaczęła rosnąć dopiero pod koniec dnia. Podobnie wzrosły notowania PKN Orlen mimo słabego zachowania cen ropy naftowej. Podstawy dla odreagowania kursów spółek surowcowych wydają się zatem dość wątłe. Czynniki te każą sceptycznie podchodzić do możliwości dokonania się średnioterminowego przełomu i przebicia przez WIG20 grudniowego szczytu (3430 pkt). Przynajmniej jeśli chodzi o najbliższą przyszłość, bo ostatecznie szanse takie daje długoterminowy trend wzrostowy, który pozostaje niepodważalny.
Warto pamiętać, że na początku stycznia WIG20 przebił z impetem linię półrocznego trendu wzrostowego. Wydaje się, że był to zbyt poważny negatywny sygnał, by od razu możliwy był powrót trwałej tendencji zwyżkowej. Być może wcześniej czeka nas raczej okres konsolidacji indeksu blue chips. Nie byłaby to nowość, gdyż okresy konsolidacji zdarzały się w drugiej połowie ub.r. niezwykle często.
Z powodu niepewnej sytuacji na rynku surowców bardziej prawdopodobne jest utrzymanie dobrych nastrojów na rynku średnich spółek. MIDWIG zyskał wczoraj ponad 2 proc. i kontynuuje konsekwentnie marsz na północ. Wygląda zatem na to, że jeśli już decydować się na kupowanie obecnie akcji, to bardziej rozsądne wydaje się poszukanie spółek spoza WIG20 o w miarę racjonalnych wycenach (o tanich akcjach trudno mówić po ubiegłorocznej hossie).