Reklama

Paweł Olechnowicz może nie dotrwać do końca kadencji

Publikacja: 13.01.2007 06:58

Po dojściu Prawa i Sprawiedliwości do władzy, przez kilka miesięcy spekulowało się, że Paweł Olechnowicz, szef Grupy Lotos, może niebawem stracić swoje stanowisko. Jednak gdy w połowie 2006 r. został wybrany na kolejną, trzyletnią kadencję, wszelkie tego typu pogłoski natychmiast ucichły. Informacje o możliwości odwołania go z funkcji powróciły nagle w tym tygodniu. Dlatego też mogą być dla rynku niespodzianką.

- Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby faktycznie Paweł Olechnowicz stracił stanowisko - powiedział nam w piątek Maciej Janiec, analityk z firmy ReAKKT - Research, Analysis & Strategy. - To zręczny gracz, który, choć jest kojarzony z poprzednią ekipą polityczną, za rządów Prawa i Sprawiedliwości zdołał zachować swój fotel - uzasadnia.

Według niego, ewentualne powody odwołania Pawła Olechnowicza z funkcji mogą być dwa. Pierwszy to sytuacja firmy, jednak ostatnio w Lotosie nie zdarzyło się nic, co uzasadniałoby taki ruch. - Także giełdowy kurs odzwierciedla wahania cen ropy, a nawet jest nieco lepszy - mówi M. Janiec. W grę, według niego, może zatem wchodzić drugi motyw: konieczność zrobienie miejsca dla kogoś cieszącego się zaufaniem partii rządzącej.

Jakie mogą być skutki takiej roszady? - Gdyby teraz doszło do odwołania szefa Lotosu, na giełdzie spodziewać się można, oczywiście, zawirowań - uważa analityk z firmy ReAKKT. - Ich długość i skala będą zależeć od tego, kto zastąpiłby Pawła Olechnowicza w fotelu prezesa - dodaje. W piątek kurs Grupy Lotos spadł o 1 proc., do 45,53 zł.

Jak powszechnie wiadomo, gdański koncern należy do tych nielicznych spółek giełdowych, w których o obsadzie najważniejszych stanowisk decydują politycy. Jednak mimo nowej ekipy nie było tu zmiany prezesa. W podobnej sytuacji jest tylko Orlen. We wszystkich pozostałych prezesi pozmieniali się, i to czasami niejeden raz. W Zakładach Azotowych Puławy prezesów zmieniono w zeszłym roku aż trzy razy. W Policach nowy, wybrany latem szef (choć członek lokalnych władz PiS-u) nie sprawdził się i po zaledwie 3,5 miesiąca został odwołany. Roszady przeprowadzono także m.in. w Ciechu, KGHM, PKO BP, BOŚ i Ruchu.

Reklama
Reklama

Komentarz

Krzysztof Grad

Posada prezesa Lotosu okazuje

się lotna jak opary benzyny?

Informacje o planach odwołania Pawła Olechnowicza pojawiły się dość nieoczekiwanie. Dopiero co zakończył się kryzys związany z wstrzymaniem dostaw rosyjskiej ropy do Polski, podczas którego wychwalano przezorność szefa Grupy Lotos. Pochwały uzasadnione, bo przecież ponad pół roku temu prezes otrzymał błogosławieństwo nowych władz na kolejną, trzyletnią kadencję. Jednak gdy patrzymy na dzieje szefów największych spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa od początku III RP, widać, że P. Olechnowicz i tak przetrwał na stanowisku bardzo długo. Tym bardziej że objął je jeszcze za czasów rządu Leszka Millera, co może razić niektórych wizjonerów IV RP. Zastanawia jednak, po co przedłużono prezesurę P. Olechnowicza? Czyżby brakowało odpowiedniego kandydata? A może nikt nie chciał stanąć przed takim wyzwaniem?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama