Piątkowe otwarcie było bardzo łaskawe dla rynku obligacji. Z jednej strony neutralny komentarz szefa EBC

Tricheta zdołał uspokoić rynki bazowe, skonsternowane po nieoczekiwanej podwyżce stóp procentowych przez Bank Anglii. Z drugiej strony, lepszy nastrój w regionie przełożył się na umocnienie walut, w tym również złotego. Przy tak sprzyjającym otoczeniu dochodowość obligacji otworzyła się na poziomach średnio 1-2 punkty bazowe niższych niż na czwartkowym zamknięciu.

Niestety, dobre nastroje trwały tylko do ogłoszenia danych w USA. Wyższy, niż oczekiwano, wzrost cen importowych oraz mocniejsze dane o sprzedaży detalicznej spowodowały gwałtowną wyprzedaż obligacji na rynkach globalnych. Lokalnym rynkiem także owładnęła fala przeceny, która najboleśniej dotknęła długiego końca krzywej, w szczególności papierów 10-20-letnich. W porównaniu z otwarciem dochodowość wzrosła 3-4 punkty bazowe na długim końcu, podczas gdy na krótkim końcu pozostała praktycznie na niezmienionym poziomie.

Następny tydzień może być równie nerwowy jak obecny, tym razem z powodów politycznych. Coraz częściej pojawiające się plotki o możliwości utraty większości przez rząd mogą okazać się głównym czynnikiem ryzyka.