Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 14.01.2007 09:01

Marek Pryzmont

W ostatnim tygodniu analitycy najczęściej mówili o nowym prezesie NBP,

pomimo faktu, że zmiana na tym stanowisku przestała w krótkim terminie mieć

dla inwestorów jakiekolwiek znaczenie. Każde fluktuacje na rynkach

finansowych media niestety trochę na siłę starały się przypisać temu

Reklama
Reklama

wydarzeniu. Temat oczywiście nie raz jeszcze wróci i sam będę go dokładnie

analizować, ale podporządkowanie giełdowych wydarzeń jedynie pod roszady w

NBP byłoby jednoznaczne z tym, że globalne rynki wschodzące w równym stopniu

odczuwały niepewność związaną z wyborem nowego prezesa polskiego banku

centralnego. A to już raczej zbyt daleko idące wnioski.

Polska zaliczana jest do rynków wschodzących i jednym z najczęściej

Reklama
Reklama

stosowanych benchmarków w tym przypadku jest MSCI Emerging Merkets Index.

Często sugeruję jednak patrzenie na pojedyncze indeksy w poszczególnych

regionach świata, co z reguły pozwala na zdecydowanie szybszą reakcję na

zmieniające się nastroje. W ostatnim okresie coraz większa korelację indeksu

WIG20 widać z rynkami Brazylii, Argentyny, Korei, oraz Węgier, Czech i

Turcji. Pierwsze trzy w połączeniu z amerykańskimi indeksami przez większość

Reklama
Reklama

czasu notowane są poza godzinami handlu na GPW i tym samym bardzo często

większe ruchy na zamknięcie ustalają nastroje na następny dzień na rynkach

wschodzących naszego regionu. Potwierdzenie obranego kierunku przez kolejne

trzy w/w rynki niemal zawsze wymusza analogiczną reakcję na GPW, ze

szczególnym uwzględnieniem WIG20.

Reklama
Reklama

Potwierdzeniem tej korelacji oraz uzależniania WIG20 w większym stopniu od

tych rynków, niż od wydarzeń na krajowej scenie politycznej (włączając w to

NBP) niech będzie choćby tylko skala ostatniej korekty oraz moment jej

zakończenia. Większość z wymienionych rynków rozpoczęła korektę w drugiej

połowie grudnia. Węgierski BUX, oraz rynki Ameryki Południowej dopiero na

Reklama
Reklama

przełomie roku. Ta globalna korekta na wszystkich rynkach zakończyła się

zgodnie 10 stycznia, a jedynie w przypadku Brazylii i Argentyny było to

dzień wcześniej. Ta zgodność oczywiście nie jest przypadkowa.

WIG20 tylko nieznacznie negatywnie odbiega od średniego spadku od szczytu do

dna korekty. W cenach zamknięcia dla w/w rynków spadek wyniósł średnio 6,4

Reklama
Reklama

proc przy najsłabszym tureckim ISE (-8,9 proc.) oraz najmocniejszym czeskim

PX (-3,7 proc.). WIG20 do ostatniej środy stracił spod szczytu hossy 8,2

proc., a WIG wyraźnie mniej i bliżej średniej, bo tylko 5,9 proc. Po

odreagowaniu w końcówce tygodnia do rekordowych poziomów indeksowi WIG20

brakuje 4,8 proc., a indeksowi WIG tylko 2,6 proc. przy średniej z w/w

zagranicznych indeksów na poziomie 3,6 proc. Jak wynika z tego porównania,

skala korekty polskich indeksów oraz moment jej zakończenia był ściśle

związany z wydarzeniami (m.in. spadki cen ropy i miedzi) na światowych

emerging markets i zapewne wybór nawet najlepszego prezesa NBP mógłby tylko

nieco złagodzić jej przebieg.

Jednym z ważniejszych elementów giełdowej układanki jest wciąż także rynek

walutowy. Pisałem o tym szerzej w zeszłym roku, ale należy to teraz

przypomnieć. Na zaprezentowanym WYKRES1.gif zaznaczyłem wybrane przedziały,

w trakcie których najwyraźniej widać zależność pomiędzy indeksem WIG20, a

zachowaniem polskiej waluty (koszyk składający się po połowie z USD i EUR).

Okres umacniania się złotego wyraźnie sprzyja hossie na rynku akcji,

natomiast głębszym giełdowym korektom towarzyszy osłabienie rodzimej waluty.

Powody tej zależności są zapewne dla większości oczywiste, choć należy mieć

na uwadze, że rosnąca siła rodzimych funduszy emerytalnych oraz TFI

spowodują, że często sprzecznych ze światowym trendem strategii

funduszy emerytalnych.

Dla zobrazowania tego zjawiska wystarczy powiedzieć, że w zeszłym roku

jedynie do funduszy inwestujących w akcje napłynęło ponad 16 mld zł (8,7 mld

zł fundusze akcji, a 7,5 mld zł fundusze stabilnego wzrostu.). W ostatnim

miesiącu 2006 r. do wszystkich funduszy napłynęło aż 2,8 mld zł. i już teraz

wartość wszystkich środków powinna przekroczyć 100 mld zł. Natomiast jak

podają raporty CAIB oraz DM BZ WBK, w tygodniu zakończonym 10 stycznia

Polska zanotowała odpływ środków z funduszy inwestujących na rynkach

wschodzących na kwotę ok. 14-15 mln USD. To negatywne saldo

charakterystyczne od kilku miesięcy dla funduszy inwestujących na

europejskich rynkach wschodzących jest wyraźnym kontrastem do wciąż

zasilanych nowymi pieniędzmi funduszy inwestujących na pozostałych emerging

markets. Tylko w ostatnim tygodniu fundusze te zebrały 1,5 mld USD nowych

środków, a od początku roku będzie to już 3,5 mld USD. W całym 2006 roku

inwestorzy wpłacili do tych funduszy 22,4 mld USD.

Pół roku temu informacja o omijaniu Polski (całego regionu) przez

zagraniczne fundusze byłaby impulsem do przeceny. Teraz wobec siły rodzimego

kapitału znaczenie tych danych znacznie spadło. Z czasem GPW podobnie

powinna uodpornić się na przepływy kapitału widoczne na rynku walutowym. Na

razie jednak wniosek jest dość prosty - im słabszy będzie złoty w

nadchodzącym tygodniu, tym gorzej dla rynku akcji. A w nadchodzącym tygodniu

powinno być nerwowo na rynku walutowym. Już w poniedziałek o 14:00 poznamy

wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych za grudzień (CPI), a we wtorek o

tej samej godzinie dane o przeciętnym wynagrodzeniu i zatrudnieniu w

sektorze przedsiębiorstw w grudniu. Tydzień zakończą piątkowe dane o

dynamice produkcji i PPI. Te publikacje mogą zadecydować o losach giełdowych

indeksów w średnim terminie.

Na koniec jeszcze parę słów o ostatniej korekcie, w nawiązaniu do

publikowanego już kiedyś wykresu. Bowiem dobrym podsumowaniem zeszłego roku

wydaje się nałożenie WIG20 na modelowy przebieg indeksu na podstawie

średniej z tygodniowych zmian w latach 1995-2005 r. WYKRES2.gif Zawsze przy

tym wykresie powtarzałem, że nie jest to prognoza zachowania indeksu. Ma to

jedynie pokazać wyraźną sezonowość jaka występuje na GPW, a która w dużym

stopniu pokrywa się z analogicznym wykresem np. amerykańskich indeksów

obliczanym dla znacznie dłuższego okresu. Zapewne także i w tym roku WIG20

odbiegać będzie od modelowego wykresu, ale jak uczy historia choćby z 2006

r., każde większe odchylenie powinno być dla inwestorów sygnałem

ostrzegawczym, gdyż dość szybko następował powrót do tej 11-letniej

średniej. Najdłużej trwające odchylenie w 2006 r. dotyczyło końcówki roku, w

czasie której inwestorzy dyskontowali "rajd Św. Mikołaja" oraz "efekt

stycznia". Co ciekawe, korekta z początku 2007 r. zakończyła się niemal

dokładnie na poziomie, na którym wg. modelu powinien zamknąć się zeszły rok.

Czyżby stąd rozpoczynał się właśnie "efekt stycznia" ?

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama