Za sprawą sprzyjającej aury Barlinek bez przeszkód może budować fabrykę na Ukrainie. - Nie mamy żadnych opóźnień, a niektóre prace rozpoczęliśmy nawet nieco wcześniej, niż to zakładał harmonogram - mówi Paweł Wrona, prezes Barlinka. W ukraińskiej Winnicy powstaje linia do produkcji deski podłogowej, tartak do drzewa iglastego, suszarnie, kotłownia i zakład produkcji peletu (paliwa ekologicznego). Wiosną ub.r. uruchomiono tam tartak do drzewa liściastego, z którego produkcja teraz jest w całości przekazywana na potrzeby polskiego zakładu w Barlinku.

Na przełomie stycznia i lutego do Winnicy dostarczone będą maszyny produkcyjne. - Pierwsze rozruchy linii zaplanowaliśmy na przełomie maja i czerwca - mówi P. Wrona. Prezes szacuje, że dojście do pełnych mocy produkcyjnych potrwa około 2-3 miesięce. Zakład ma wytwarzać 2 mln mkw. deski rocznie (obecne moce produkcyjne Barlinka to 6 mln mkw. rocznie). Ukraińska fabryka zatrudniać będzie około 600 osób. - Pracownicy, którzy będą obsługiwać kluczowe maszyny, już szkolą się w zakładzie w Barlinku - mówi P. Wrona. Całkowity koszt inwestycji to około 200 mln zł.

Budowa podobnego zakładu ma się również rozpocząć w tym roku w Rosji. Dzięki temu Barlinek będzie miał łatwy dostęp do taniego surowca i siły roboczej. Pod koniec lutego zarząd spółki giełdowej wybierze jedną spośród kilku rozważanych lokalizacji dla nowej fabryki. Na razie jednak nie zdradza, jakie dokładnie rejony Rosji są brane pod uwagę. Koszty planowanej inwestycji mają być zbliżone do kosztów tej realizowanej na Ukrainie. Obie są finansowane z emisji akcji i kredytów.

W Barlinku trwa podliczanie wyników za ubiegły rok. W połowie listopada zarząd obniżył prognozy finansowe: zysku netto do 41 mln zł, EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja) do 61 mln zł, a przychodów do 351 mln zł. Pierwotnie Barlinek miał zarobić na czysto 51,9 mln zł, przy EBITDA na poziomie 80 mln zł i 406,3 mln zł przychodów. Prezes twierdzi, że 2006 r. powinien się zamknąć zgodnie ze skorygowanymi planami. - Nie podjęliśmy jeszcze decyzji, czy opublikujemy prognozy na ten rok - przyznaje P. Wrona.