Segment najmniejszych spółek wyróżnia się na tle innych dużym procentem spółek, które dały akcjonariuszom zarobić ponad 100 proc. - udział ten wynosi prawie 44 proc. W żadnym z pozostałych segmentów udział ten nie przekracza 40 proc. Średnia stopa zwrotu z walorów spółek, które określiliśmy mianem "planktonu", to 112,9 proc. Większe zyski to także ryzyko większych strat. Wśród niewielkich firm znalazło się kilka, których akcje przyniosły straty sięgające kilkudziesięciu procent.
Rewolucyjne zmiany w cenie
Czołówkę rankingu najmniejszych spółek otwiera Masters. Za wzrostem notowań stoi ogromny kredyt zaufania, jakiego inwestorzy udzielili spółce, która przygotowuje się do całkowitej zmiany profilu działalności, a na rezultaty tych rewolucyjnych przeobrażeń trzeba będzie zapewne poczekać.
Gwałtowna zwyżka notowań handlującego odzieżą dżinsową Mastersa miała miejsce głównie w pierwszej połowie ub. r. - tuż po tym, jak pakiety akcji spółki kupiła rodzina Buchajskich, głównych udziałowców Sanwilu. Inwestorzy słusznie przypuszczali, że może to zapowiadać głębokie zmiany. Początkowo Masters zastanawiał się nad wejściem do branży biotechnologicznej, pośrednictwa finansowego lub windykacji. Ostatecznie spółka zdecydowała się na kupno firmy Multiserwis - właściciela sieci franczyzowych salonów obuwniczych.
Masters wyróżnił się w minionym roku nie tylko wysoką stopą zwrotu, lecz także dość niekonwencjonalną operacją, jaką był split (podział) akcji, których kurs nie przekraczał kilkunastu złotych. Zazwyczaj na krok taki decydują się spółki, których akcje wyceniane są na setki złotych. Ponieważ podział przeprowadzono w stosunku aż 1: 30, to kurs akcji Mastersa liczony jest teraz w groszach.