Reklama

Przebicia były spektakularne, ale duże redukcje i małe wartości ofert ograniczały realne zyski

W naszym zestawieniu, biorącym pod uwagę zarówno zyski podczas debiutu, jak i wielkość oferty publicznej, najlepiej wypadł Dom Development. W trzy miesiące od wejścia na giełdę najwięcej można było zarobić na papierach Eurofilms

Publikacja: 19.01.2007 08:48

Jednoznaczna ocena, która z nowych spółek pojawiających się na giełdzie była najlepsza, nie jest taka oczywista. Nie ma wątpliwości, że jednym z podstawowych kryteriów jest to, ile inwestorzy mogli zarobić, zapisując się na akcje na rynku pierwotnym. Z drugiej strony, sucha procentowa zmiana wyceny spółki w ofercie publicznej i na rynku wtórnym pokazuje jedynie jeden z aspektów sprawy. Wpływ na to mają takie czynniki, jak sytuacja na giełdzie w okresie między sprzedażą akcji na rynku pierwotnym a pojawieniem się ich na giełdzie. Wzrost notowań sprzyja dobremu debiutowi. Istotne są nastroje na danej sesji, na której spółka jest pierwszy raz notowana. Bardzo złe albo euforyczne mogą zaważyć na wysokości przebicia. Spore znaczenie ma skala redukcji zapisów. Im większa, tym większe prawdopodobieństwo dużej zwyżki na pierwszej sesji, ale też skromniejsze bezwzględne zyski ze względu na niewielką liczbę przydzielonych każdemu inwestorowi papierów. Wreszcie ważnym elementem jest wielkość oferty. W przypadku sprzedaży akcji za kilkaset milionów złotych trudno liczyć na kilkusetprocentowe przebicie, ale suma zysków, które trafiają w takich sytuacjach do inwestorów, jest bardzo duża. Wystarczy wspomnieć przypadki PKO BP czy PGNiG, gdzie oferty miały wartość odpowiednio 7,9 mld zł oraz 2,7 mld zł. To oznaczało, że łączne zyski inwestorów na pierwszej sesji giełdowej wyniosły odpowiednio około 1,5 mld zł oraz 750 mln zł.

Szturm na deweloperów

Na spółki debiutujące w minionym roku na warszawskim parkiecie spojrzeliśmy pod różnym kątami. Najpierw zobaczyliśmy, jak wypadają poszczególne walory w zestawieniu największych zysków na pierwszej sesji giełdowej. Zmianę kursu ważyliśmy wielkością oferty. Takie podejście pokazuje sumę zysków, jakie zainkasowali inwestorzy w danej ofercie pierwotnej.

Okazało się, że w takim zestawieniu najlepiej wypadł Dom Development. Dał dużo zarobić, bo ponad 40 proc., a jednocześnie jego oferta stanowiła 14,5 proc. wartości wszystkich akcji sprzedanych na rynku pierwotnym. Oferta publiczna Domu Development łącznie dała inwestorom zarobić przeszło 180 mln zł. W pierwszej piątce znalazły się jeszcze HTL-Strefa (ponad 130 proc. zysku na debiucie i 3,4 proc. udziału w rynku pierwotnym, łączny zysk blisko 128 mln zł), Multimedia Polska (odpowiednio 14,2 proc., 27,8 proc. oraz 114 mln zł), Źurawie Wieżowe (odpowiednio 398 proc., 0,92 proc. i 106 mln zł) oraz Ruch (odpowiednio 21,3 proc., 8,6 proc. oraz 53 mln zł).

Na zagadnienie możemy spojrzeć także przez pryzmat efektywności wykorzystania kapitału zaangażowanego na rynku pierwotnym. Wtedy uwzględnimy nie tylko zmianę kursu na pierwszej sesji giełdowej, lecz także weźmiemy pod uwagę skalę redukcji zapisów, która warunkuje realny zysk inwestora w danej ofercie publicznej. Taki wynik zważymy udziałem poszczególnych firm w rynku pierwotnym w 2006 r., tak by rozróżnić między marginalną, choć bardzo zyskowną ofertą, a ofertą, która dała mniej zarobić, ale szerszemu gronu inwestorów.

Reklama
Reklama

Przy takim podejściu najlepiej wypadł Famur, który przyniósł blisko 194 zł zysku z każdymi 10 tys., jakie przeznaczyliśmy na zapis na te walory na rynku pierwotnym. Jego oferta stanowiła jedną dziesiątą wszystkich ofert publicznych w 2006 r. Dalsze miejsca przypadły HTL-Strefie oraz Domowi Development i Multimediom Polska. Te dwie ostatnie firmy przedzieliły Interferie. Ich oferta nie była duża, ale za to realnie przyniosła wysokie zyski. Przy zapisie za 10 tys. zł wyniosły 1069 zł. W żadnym z tych zestawień w czołówce nie znalazły się papiery ubiegłorocznego rekordzisty pod względem skali przebicia na pierwszej sesji giełdowej, czyli Inwest Consultingu. Zysk podczas debiutu wyniósł ponad 480 proc., a w realnym ujęciu (po uwzględnieniu redukcji zapisów) 2383 zł przy założeniu, że inwestor złożył zapis za 10 tys. zł. Jednak była to w minionym roku druga, po Netmediach, najmniejsza oferta na rynku. Tak naprawdę więc jej znaczenie było marginalne.

Po debiucie też można zyskać

Cena debiutu akcji na giełdzie w niektórych przypadkach nie do końca oddaje prawdziwą wartość spółek. Dzieje się tak ze względu na warunki rynkowe, w jakich następuje debiut, postrzeganie w danym momencie branży, jaką reprezentuje wchodząca na rynek firma. To, jak wypadnie pierwsza sesja jest też w pewnym stopniu wynikiem rozpoznawalności marki lub działań z zakresu PR czy relacji inwestorskich towarzyszących wprowadzaniu spółki na parkiet. Często kolejne dni weryfikują początkową wycenę. Dlatego też spojrzeliśmy, jak debiutanci wypadali w pierwszych trzech miesiącach od debiutu. Zgodnie z tendencją obserwowaną również w poprzednich latach w wielu przypadkach dochodziło do drastycznego urealnienia wartości przedsiębiorstwa. Tak było z walorami eCardu, North Coast, Hyperionu czy Cash Flow. Wszystkie były o jedną piątą i więcej tańsze niż w dniu debiutu. To tym bardziej zwracające uwagę przypadki, że przez większość roku inwestorzy bardzo optymistycznie oceniali małe i średnie firmy.

Były jednak też odwrotne przypadki, gdzie po słabszym debiucie potem notowania sukcesywnie zyskiwały. Przy kupnie papierów Eurofilmsu podczas pierwszych notowań w trzy miesiące można było zarobić aż 58 proc. O ponad połowę wzrosły przez trzy miesiące od pierwszych notowań akcje Mispolu. Wysokie zyski przyniosły również walory Actionu, AB oraz Gino Rossi. Poza Mispolem wszystkie te firmy łączyło to, że ich debiut nie wypadł dobrze.

W sumie bilans debiutów na parkiecie w 2006 r. był pozytywny, ale nie aż tak, jak można byłoby sądzić na podstawie samych liczb dotyczących procentowych zmian kursów podczas pierwszych notowań. Realne zyski były co prawda większe niż rok i dwa lata wcześniej, ale nie różniły się aż tak istotnie.

Głównym powodem takiego stanu rzeczy były rekordowe redukcje towarzyszące zapisom. Przeciętnie wyniosły aż 77,8 proc. wobec 64,7 proc. w 2005 r. oraz 60,4 proc. w 2004 r.

Reklama
Reklama

Istotna była też wartość emisji - w 2006 r. przeciętnie wyniosła 90,7 mln zł, nie licząc największej oferty (Multimedia). W 2005 r., po pominięciu największych ofert (PGNiG i Lotos), średnio było to 99,5 mln zł, a w 2004 r. bez oferty PKO BP i BorsodChemu przeciętnie 107,3 mln zł.

Łącznie na rynku pierwotnym sprzedano w minionym roku walory za 4,2 mld zł, podczas gdy rok wcześniej było to blisko 7 mld zł. Na tę różnicę złożyła się głównie znikoma aktywność Skarbu Państwa jako strony podażowej. Dopiero na koniec roku pojawiła się państwowa spółka (Ruch).

Zachowanie kursów debiutantów w trzy miesiące od pierwszych notowań

Zmiana kursu

(proc.)

Eurofilms 57,5

Reklama
Reklama

Mispol 52,8

Action 45,7

AB 40,7

Gino Rossi 32,9

Euromark Polska 26,3

Reklama
Reklama

Pamapol 23,9

Qumak-Sekom 17,4

FM Famur 13,6

Sfinks Polska 12,5

Unima 2000 11,0

Reklama
Reklama

Bankier.pl 5,1

Intersport Polska 4,2

Inwest Consulting -8,6

Interferie -8,8

Łączny zysk inwestorów

Reklama
Reklama

w ofertach publicznych z 2006 r.

Zysk

(mln zł)

Dom Development 180,2

HTL-Strefa 127,8

Multimedia Polska 113,9

Źurawie Wieżowe 105,9

Ruch 52,9

Inwest Consulting 26,1

Hyperion 25,0

North Coast 18,9

eCard 11,9

Famur 8,0

One-2-One 7,2

Pamapol 6,6

Bakalland 6,4

Cash Flow 6,0

NetMedia 5,0

Mispol 4,8

Arteria 3,9

Interferie 3,5

Eurotel 3,0

Monnari Trade 3,0

Unima 200

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama