Wojciech Kolenda, członek zarządu Zakładów Chemicznych Police, który odpowiadał za wprowadzenie akcji spółki na giełdę, podał się w piątek do dymisji. Jako powód podał wypełnienie zadań, jakie przed nim stały.
Rada nadzorcza przyjęła ryzygnację. Zdecydowała też o rozpisaniu konkursu na stanowiska prezesa oraz członka zarządu ds. handlowych. Ogłoszenie w tej sprawie ma się ukazać w prasie w najbliższym tygodniu. Zachodniopomorska spółka nie ma szefa od połowy grudnia 2006 r., czyli od chwili nieoczekiwanego odwołania z tej funkcji Grzegorza Długosza.
Rada zaaprobowała również zarys programu naprawczego zakładów. Szczegóły mają być opracowane w lutym. Wcześniej, na wniosek zarządu, zdecydowała o zmianie przeznaczenia części pieniędzy uzyskanych z emisji akcji serii B. Modernizację turbokompresorów powietrza w tzw. zakładzie azotowym spółka ma zastąpić inną inwestycją w tej samej jednostce - w tzw. rozprężacz turbinowy. Jak poinformowały w piątek władze Polic, nowy projekt przyniesie większe korzyści finansowe niż pierwotnie planowane przedsięwzięcie.
Modernizacja turbokompresorów miała być wprawdzie tańsza (7,4 mln zł) niż zaakceptowany teraz projekt (8,6 mln zł), jednak to drugie przedsięwzięcie zostanie prawie w połowie (4,25 mln zł) sfinansowane z pieniędzy Unii Europejskiej oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Umowę w tej sprawie Police zawarły pod koniec grudnia zeszłego roku. Resztę mają wyłożyć zakłady chemiczne.
Rozprężacz turbinowy ma być gotowy - jak poinformowała spółka - jeszcze przed końcem tego roku, a jego rozruch zaplanowany jest na I kwartał 2008 r.