Analitycy przewidują, że Telekomunikacja Polska zrealizowała ubiegłoroczną prognozę. Spółka opublikuje wyniki finansowe za IV kwartał 30 stycznia. Kurs jej akcji spadł w piątek o 0,19 proc., do 25,75 zł.
Po publikacji lepszych od oczekiwanych wyników po trzech kwartałach spółka podniosła prognozę przychodów na 2006 r. Podała wtedy, że wzrosną one w całym roku o minimum 1 proc., zamiast spaść o 1-1,5 proc. Według szacunków analityków, ankietowanych przez Agencję Reutera, skonsolidowane przychody Telekomunikacji Polskiej w 2006 r. były większe niż rok wcześniej o 1,1 proc., i wyniosły 18,5 mld zł. Skonsolidowany zysk netto nie zmienił się, pozostając na poziomie 2,3 mld zł.
Według ankiety, w samym IV kwartale największy polski operator odnotował 0,5-proc. wzrost skonsolidowanego zysku, do 555,7 mln zł. Przychody grupy w tym samym czasie miały spaść o 2,1 proc., do 4,7 mld zł. EBIDTA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) wyniosła w całym 2006 r. 8 mld zł, a w IV kwartale - 1,8 mld zł.
Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK, sądzi, że wynikom finansowym Telekomunikacji pomogło konsekwetnte opóźnianie liberalizacji rynku, praktykowane przez spółkę. Jest on jednak zdania, że w najbliższych latach firmie nie uda się tego powtórzyć i deregulacja rynku zacznie w końcu ciążyć na jej wynikach. Zadaniem nowego prezesa spółki Macieja Wituckiego jest dialog z regulatorem - Urzędem Komunikacji Elektronicznej, kierowanym przez Annę Streżyńską.
Zdaniem Puchalskiego, w obliczu spadających przychodów z telefonii stacjonarnej już od dawna TP ratuje Centertel. - Trend na rynku komórkowym jest pozytywny. Jego nasycenie w 2006 r. wzrosło o 20 punktów procentowych i zwiększyło się użytkowanie komórek w minutach. To pozwoliło na ograniczenie spadku ARPU (średnie przychody na użytkownika) - mówi P. Puchalski. Orange z grupy TP ma obecnie około 12 mln klientów.