Po fali wzrostowej w drugim i trzecim tygodniu stycznia notowania akcji przeżywają korektę. W przypadku indeksu MIDWIG jest ona niemal niezauważalna - wskaźnik ledwie oddalił się od ostatniego szczytu. Większe są wahania WIG20, ale nawet w jego przypadku do przebicia szczytu wystarczyłby jeden dzień silnej zwyżki.
Znany schemat
Z punktu widzenia analizy technicznej osłabienie koniunktury nie jest zaskoczeniem. WIG20 zachowuje się bowiem zgodnie ze schematem znanym z ostatnich miesięcy. Od połowy ub. r. mieliśmy pięć fal wzrostowych o sile porównywalnej z ruchem w górę w mijającym miesiącu. Najbardziej dynamiczna była fala w czerwcu i na początku lipca ub.r., jednak jest ona najmniej porównywalna z obecną sytuacją, gdyż była efektem odbicia po majowym krachu. Bardziej porównywalne są kolejne cztery fale - z drugiej połowy lipca, z końca sierpnia, z października i z przełomu listopada i grudnia ub.r. W ich wyniku WIG20 wzrósł odpowiednio o 11,3 proc., 7,3 proc., 10 proc. i 9,8 proc. Dla porównania: ostatnia fala wyniosła indeks również o 9,8 proc. w górę.
Skoro analogie pod względem zasięgu zwyżki są tak wyraźne, to można podejrzewać, że podobne będzie zachowanie WIG20 także w kolejnych tygodniach po wykreśleniu szczytu. To, że indeks zachowuje się według takiego samego schematu, potwierdzają sygnały oscylatora stochastycznego - popularnego wskaźnika technicznego mającego za zadanie wskazywanie krótkoterminowego kierunku notowań. W przypadku wszystkich poprzednich czterech fal wzrostowych sygnał sprzedaży wynikający z wykresu tego wskaźnika (sygnałem tym jest spadek z górnej strefy wahań - tzw. strefy wykupienia) zapowiadał koniec krótkoterminowego wyskoku w górę i początek korekty. Z obecnego punktu widzenia ważne jest to, że korekta spadkowa trwała nie krócej niż do momentu spadku oscylatora do dolnej strefy. Jednocześnie jednak późniejsze wybicie wskaźnika w górę z tej strefy nie gwarantowało jeszcze zakończenia okresu osłabienia. W kilku przypadkach okazał się to przedwczesny sygnał.
Z tego punktu widzenia optymistyczny jest fakt, że tym razem oscylator stochastyczny znalazł się już bardzo blisko strefy wyprzedania. To oznacza, że być może korekta spadkowa ma się całkowicie ku końcowi lub przynajmniej przecena została na razie powstrzymana. Z drugiej strony, szybki powrót zwyżki w tempie takim jak w połowie stycznia wydaje się mało prawdopodobny. Po zakończeniu poprzednich fal wzrostowych musiały minąć 3-4 tygodnie, by kupujący przystąpili do ponownego ataku.