Reklama

Zarząd ukrywał bilans Netforeksu

Drugi raz wierzyciele Finansowego Serwisu Netforex wycofali wnioski o upadłość firmy, zanim sąd zdążył je rozpatrzyć

Publikacja: 31.01.2007 07:23

Nie potrafię ocenić sytuacji finansowej Netforeksu, bo zarząd spółki nie zgodził się udostępnić odpowiednich dokumentów - powiedział Tadeusz Kretkiewicz, który do wczoraj pełnił funkcję nadzorcy w Finansowym Serwisie Netforex. Sąd wyznaczył mu to zadanie 2 stycznia, podczas kolejnej już rozprawy o upadłość inwestycyjnej firmy.

O problemach wierzycieli Netforeksu, warszawskiej spółki lokującej na rynku walutowym, piszemy od ubiegłego roku. Jest ich kilkudziesięciu, a spółka jest im winna kilkanaście milionów złotych. Zarząd Netforeksu nie zgodził się ujawnić listy wierzycieli i nie potwierdził informacji o wysokości długu. Prezes Jacek Cićkiewicz i wiceprezes Wojciech Kociński (są też właścicielami Netforeksu) utrzymują, że wielu klientów podpisało porozumienie, godząc się na rozłożenie płatności w czasie.

Mimo tych zapewnień w sądzie co pewien czas pojawiają się wnioski o upadłość inwestycyjnej firmy. Na początku tego roku o ogłoszenie bankructwa Netforeksu wnioskowali: Anna Mirowska, Zbigniew Górski i Andrzej Ignaczewski. Wczoraj sąd wznowił odroczoną rozprawę. Potem jednak wszystko potoczyło się dokładnie tak, jak jesienią ubiegłego roku. Pełnomocnik wierzycieli wniósł o umorzenie sprawy w związku z tym, że klienci wycofali wnioski o upadłość Netforeksu.

- Nic pani nie powiem - uciął Z. Górski. Pytaliśmy, dlaczego wycofał wniosek o upadłość i czy spółka zwróciła mu pieniądze. Można się domyślać, że zawarto ugodę. Wnioski o upadłość Netforeksu składano i wycofywano wcześniej dwukrotnie. Klienci Netforeksu nigdy nie przyznawali się, czym się kierowali, rezygnując z procesu. Tylko raz - wynika z akt sprawy - wierzycielka uzasadniła, dlaczego wycofuje wniosek. Złożyła go w kwietniu, a wycofała w czerwcu, bo spółka dokonała "częściowej spłaty".

Ponieważ Z. Górski, A. Ignaczewski i A. Mirowska nie wyjaśnili sądowi, dlaczego zrezygnowali z procesu, sąd uznał, że przegrali i poniosą koszty zastępstwa procesowego. Będą musieli zapłacić za pracę sądowego nadzorcy (390 zł).

Reklama
Reklama

- Sąd umorzył postępowanie, więc moja rola w Netforeksie się skończyła - mówił nam nadzorca. Brak współpracy ze strony zarządu Finansowego Serwisu sprawił, że i tak niewiele mógł zdziałać. - Udostępniono mi jedynie bilans za 2004 r. i umożliwiono wgląd do bieżących pojedynczych dokumentów firmy. Bez sprawozdania za 2005 r. trudno ocenić sytuację firmy. Z mojego doświadczenia wynika, że gdyby któryś z wniosków o upadłość został podtrzymany, sąd zapewne odebrałby zarząd nad spółką prezesowi i wiceprezesowi - mówił T. Kretkiewicz.

Policja gromadzi dowody

Netforex nie realizuje zobowiązań wobec klientów od ponad roku. W końcu 2005 r. wielu z nich zdecydowało się rozwiązać umowy. Mniej więcej w tym czasie z firmy wycofał się trzeci udziałowiec: właściciel hurtowni

farmaceutycznej Władysław Kociak. Netforex utrzymuje, że działa zgodnie z prawem, ale zaszkodziły mu zmiany

legislacyjne i problemy WGI. Sprawą zajmuje się już prokuratura. Sekcja do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Rejonowej Policji prowadzi postępowanie przygotowawcze. Policja zabezpiecza dowody.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama