Wstrzymanie produkcji w czeskich rafineriach, związane z ich planowanymi remontami i modernizacjami, będzie miało znaczący wpływ na tegoroczny wynik Unipetrolu - powiedział w wywiadzie dla agencji Reuters prezes czeskiego holdingu Francois Vleugels. Właścicielem 63 proc. akcji Unipetrolu jest Orlen.
Holding zapowiedział, że w tym roku zwiększy moce przerobowe wszystkich należących do grupy rafinerii: w Pardubicach (firma Chemopetrol) oraz Kralupach i w Litvinovie (firma Ceska Rafinerska). Łącznie miałby na ten cel wydać ponad 4 mld koron (ponad 550 mln zł). Koszty inwestycji modernizacyjnych w pierwszej z wymienionych rafinerii szacuje się na 3 mld koron (prawie 420 mln zł), a w dwóch pozostałych w sumie na ponad 1 mld koron (ok. 140 mln zł). Modernizacja wymaga wstrzymania produkcji na kilka tygodni, co zaplanowano na III kwartał.
Mimo to F. Vleugels patrzy na tegoroczne wyniki holdingu z optymizmem, głównie z powodu zwiększenia efektywności i dobrej sytuacji na rynku. - Marże petrochemiczne i detaliczne są na dobrym poziomie. Marże rafineryjne były w grudniu słabe, ale sądzę, że się poprawią - stwierdził prezes. - Oczekuję, że zysk, mimo przerw w produkcji, będzie w tym roku dobry - dodał enigmatycznie.
- Poza tym, że zysk będzie niższy, co wydaje się oczywiste, niewiele jestem w stanie powiedzieć na ten temat - stwierdza w rozmowie z "Parkietem" Jan Prochazka, analityk z czeskiego biura maklerskiego Cyrrus. - Unipetrol zazwyczaj zaskakuje nas, jak choćby ceną, za jaką sprzedał niedawno Kaucuk firmie Dwory. Dlatego bardzo trudno powiedzieć, o ile w związku z modernizacją rafinerii mógłby spaść jego tegoroczny zysk - wyjaśnił.
Unipetrol ponownie zapewnił, że jest zainteresowany wykupem mniejszościowych pakietów w firmie Ceska Rafinerska, w której ma 51 proc. udziałów. Chodzi przede wszystkim o 16,33 proc. walorów, które ConocoPhillips ma zamiar sprzedać rosyjskiemu Łukoilowi. Unipetrol chce skorzystać z przysługującego mu - jak zapewnia - prawa pierwokupu.