Ministerstwo skarbu podtrzymuje swoje wcześniejsze zapowiedzi. Nawet jeśli Trybunał Arbitrażowy orzeknie, że holenderskiemu Eureko, w związku ze sporem o PZU, należy się od Polski odszkodowanie, resort skarbu takiego rozstrzygnięcia respektować nie zamierza. A w grę wchodzić może ok. 6-8 mld zł.
Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu, w "Gazecie Prawnej" z dystansem odnosi się również do zapisów konwencji nowojorskiej, które mówią, że Eureko mogłoby uzyskać klauzulę wykonalności wyroku arbitrażu w każdym z państw, które konwencję nowojorską podpisały, a więc w 140 krajach. Dałoby to Eureko możliwość zajęcia, z tytułu odszkodowania polskich rezerw walutowych.
- Tego typu postępowanie nie jest łatwe do przeprowadzenia - powiedział "Gazecie Prawnej" Szałamacha. Powtórzył, że międzynarodowy arbitraż nie jest instytucją właściwą do rozstrzygania sporu o PZU.
Jak dodał, Skarb Państwa jako akcjonariusz towarzystwa ma prawo do "podjęcia akcji procesowych w stosunku do Eureko" na gruncie polskim. Szałamacha stwierdził, że nie chce doprowadzać do "zderzenia czołowego" z Eureko, ale jeśli linia Holendrów zostanie utrzymana, innego wyjścia nie będzie.
- Ministerstwo ma prawo do prezentowania publicznie swojego stanowiska w tej sprawie. Stanowisko Eureko w kwestii arbitrażu jest znane od lat - stwierdził Michał Nastula, prezes Eureko Polska.