Panie prezesie, dotychczas był Pan związany zawodowo przede wszystkim z bankowością i nie ma Pan doświadczenia w branży paliwowej. Mimo to zdecydował się Pan na wejście do zarządu Orlenu. Dlaczego?
Praca w Orlenie to chyba jedno z największych wyzwań, jakie może teraz stanąć przed menedżerem w Polsce. To koncern, który już działa transgranicznie, a w przyszłości będzie się jeszcze bardziej rozwijał na rynkach międzynarodowych. Dlatego sądzę, że bardzo trudno byłoby odrzucić tego rodzaju propozycję.
Co do doświadczenia, muszę powiedzieć, że przez ponad cztery lata pracowałem w Oil, Gas and Mining Department, należącej do Banku Światowego Międzynarodowej Korporacji Finansowej w Waszyngtonie. Przez cały ten czas zajmowałem się projektami górniczymi, czyli branżą pokrewną do paliwowej.
Sądzi Pan, że tamte doświadczenia będzie można wykorzystać w Orlenie?
Oczywiście. Orlen stoi przed decyzjami w sprawie kolejnych projektów przemysłowych i jestem przekonany, że przy tej okazji będę mógł wykorzystać zdobyte przed laty doświadczenia.