Deindustrializacja oraz przenoszenie wytwórczości przemysłowej do krajów słabiej rozwiniętych mogą w kilkunastoletniej perspektywie dotyczyć w coraz większym stopniu także Polski. Oznacza to, że jeszcze większego znaczenia nabierze sektor usług (rynkowych i nierynkowych), który obecnie odpowiada za tworzenie około 56 procent produktu krajowego brutto w cenach bieżących. Tendencje te mogą pociągnąć za sobą istotne zmiany w procesach inflacyjnych.
Rozpatrując gospodarkę w długim okresie, warto zauważyć, że rynek pracy powinien zachowywać się w sposób konkurencyjny - stawki płac realnych w różnych sektorach gospodarki powinny w tendencji rosnąć mniej więcej w tym samym tempie. Aby się o tym przekonać, przypuśćmy, że przedsiębiorstwo A (załóżmy, że jest firmą z sekcji przetwórstwa przemysłowego) doznało pozytywnego szoku technologicznego, a firma B (zajmująca się usługami) - nie. Zastrzyk technologiczny pozwala na wypłacenie wyższych stawek płac realnych. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że firma B nie musi wcale reagować na posunięcia rynkowego przeciwnika. Rzeczywiście, w krótkim okresie część pracowników nie będzie w stanie zmienić pracy chociażby ze względu na wysokie koszty transakcyjne takiego posunięcia. W długim okresie do głosu dochodzi konkurencja - mobilna siła robocza przeniesie się tam, gdzie oferowane stawki płac są wyższe. Prędzej czy później firma B będzie również musiała podnieść płace, czy tego chce, czy nie.
Postęp technologiczny w przetwórstwie przemysłowym dokonuje się znacznie szybciej niż w usługach. Oczywiście, usługi również korzystają z niego w olbrzymim stopniu: wystarczy w tym miejscu wspomnieć o zastosowaniu komputerów i internetu w bankowości oraz wszelkich osiągnięciach w zakresie zarządzania. Niemniej jednak nauczyciel wciąż posługuje się kredą - w najlepszym przypadku zmienił się kolor tablicy, a kredę zastąpił marker. To samo dotyczy innych, prostych usług, na które popyt pojawia się w bogacących się społeczeństwach: wyrafinowane usługi fryzjerskie, zabiegi lecznicze itp. Sektor usług jest jednak mniej podatny na zmiany wydajności - oczywiście fryzjer może strzyc szybciej, a przedstawienia teatralne trwać krócej, ale przecież nie tędy droga.
Szybszy postęp technologiczny w sektorze przemysłowym oraz konieczność równomiernego wzrostu płac powodują, że jednostkowe koszty pracy rosną w usługach znacznie szybciej. Jeśli firmy usługowe będą chciały zachować dotychczasową stopę zysku, to będą musiały podnosić ceny szybciej niż przedsiębiorstwa przemysłowe (sytuacja może być też trudniejsza z tego względu, że w usługach raczej unika się pośredników, na których zwykle można przerzucić część dodatkowych kosztów). Rosnący udział sektora usługowego może się zatem przekładać na coraz szybszą dynamikę cen.
Oczywiście, można sobie wyobrazić wiele czynników łagodzących to zjawisko. Pierwszy wiąże się z coraz dalej idącą globalizacją. Lepiej wykształcona siła robocza krajów rozwijających się może przepływać do krajów rozwiniętych, tak samo jak przetwórstwo przemysłowe i technologia mogą być wywożone w odwrotnym kierunku. Co więcej, wiele usług może być świadczonych wirtualnie i za mniejsze pieniądze w krajach rozwijających się. Dotyczy to usług bankowych, finansowych, księgowych itp. Już teraz duża liczba transakcji amerykańskich instytucji finansowych jest rozliczana i księgowana w Indiach.