Mamy za sobą kolejny nudny dzień notowań na naszym rynku. W sumie nie można być zaskoczonym, bo już przedwczoraj taki scenariusz wydawał się dość prawdopodobny. Spodziewany, czy nie, marazm zawsze jest męczący. Dobre humory pomaga utrzymać nam świadomość, że prawdopodobnie czas spokoju mija i zacznie się normalny trading.
Wczoraj ruszyły notowania w USA, na które będzie już można reagować. Dziś pojawią się dane, które potencjalnie mogą mieć wpływ na wyceny aktywów. Nie tylko amerykańskich, ale także światowych. Tym bardziej że rynek pozostaje w niepewności co do najbliższego ruchu amerykańskich władz monetarnych. Wiele zdaje się wskazywać, że do obniżki stóp dojdzie, ale cały czas nie jest to aż tak pewne, jak sugerują notowania Fed Funds Futures. Co ważne, niepewność będzie trwała jeszcze przez dwa tygodnie, gdyż posiedzenie FOMC zaplanowane jest na 18 września, a kilka publikacji danych makro jeszcze do tego czasu pozostało.
Na większą zmienność można liczyć nie tylko ze względu na niepewność związaną z poczynaniami Fedu, ale także z tym, że zaczął się wrzesień. Dla inwestorów jest to miesiąc szczególny, co przypominają komentatorzy w USA. Statystyka nie sprzyja wrześniowi. Zwrócił na to uwagę ostatnio Mark Hulbert, przytaczając wyniki, z których wynika, że średnia zmiana indeksu DJIA we wrześniu jest najsłabszą średnią zmian w porównaniu z pozostałymi miesiącami. Nie wyciąga on jednak zbyt mocnych wniosków. Wskazuje bowiem na to, że do tej pory nie pojawiło się żadne godne polecenia
i przemyślenia wytłumaczenie takiego stanu rzeczy, a sama statystyka jeszcze o wszystkim nie decyduje.
Hulbert wspomina poszukiwania Davida Leinwebera, który wśród danych makroekonomicznych zbieranych przez ONZ, dotyczących większości krajów świata, chciał znaleźć taką zmienną, która była najbardziej skorelowana ze zmianami indeksu S&P500. Okazało się, że taką zmienną była? produkcja masła w Bangladeszu. Zatem sama statystyka niekoniecznie musi być wystarczającą podstawą do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Tym bardziej że nastroje na początku września nie są najlepsze (gorsze niż na początku sierpnia), a więc spadek cen nie musi wcale się pojawić. W naszym przypadku takie wnioski są dość ciekawe, bo do tej pory popyt nie daje wielu argumentów, by trzymać stronę byków.