Kolejną partię zabawek musi wycofać ze sklepów koncern Mattel, bo użyte do ich malowania farby zawierają zbyt duże ilości ołowiu.
Największy producent zabawek na świecie wycofuje produkty od miesiąca. Spowodowało to dotąd prawie 10-proc. przecenę akcji spółki, bo inwestorzy boją się, że problemy przełożą się na jej finanse.
Teraz sprawa dotyczy 848 tys. wyprodukowanych w Chinach zestawów akcesoriów dla lalek Barbie, a także zabawek Fisher Price i Bongo Bands. Łączna liczba zabawek Mattela, które musiały zniknąć z półek, sięga już 21 milionów. Urywały się w nich małe magnesy, które dziecko mogło połknąć. Część wyrobów była malowana szkodliwymi dla zdrowia farbami. Prawie 165 tys. sztuk feralnych zabawek trafiło do Polski.
Mattel bierze z Chin ponad dwie trzecie produktów ze swojej oferty. Około połowy powstaje tam we własnych fabrykach firmy, reszta pochodzi od poddostawców. Dotąd Mattel nie odnotował przypadków zagrożenia zdrowia dzieci przez swoje produkty. - Jeszcze raz przepraszamy klientów. Będziemy dalej pracować nad poprawą bezpieczeństwa i jakości zabawek - obiecał szef koncernu Robert Eckert.
Bloomberg