Dokumenty dołączone do wniosku zarządu Elektrimu o upadłość z możliwością zawarcia układu (najważniejsze kwestie opisaliśmy wczoraj) pokazują wiele innych interesujących rzeczy, choć niższej rangi. Należy do nich skala wydatków konglomeratu na usługi doradczo-prawne.
To, że Elektrim, uwikłany w liczne spory sądowe w kraju i za granicą, wydaje na ten cel krocie, było wiadomo od dawna. Firma w sprawozdaniach finansowych wykazywała często znaczące wartości w pozycji "koszty ogólnego zarządu", do której zaliczała m.in. wynagrodzenia kancelarii prawnych.
W 2003 r., gdy kontrolę nad firmą przejął Zygmunt Solorz-Żak, firma deklarowała, że postara się zmniejszyć tego rodzaju koszty, co zresztą na pewien czas się jej udało. W I kwartale 2003 r. koszty ogólnego zarządu Elektrimu wyniosły 11,3 mln zł, podczas gdy rok wcześniej - 21,9 mln zł. Jednak na poziomie skonsolidowanym wydatki tego rodzaju w całym 2003 r. sięgnęły 132,28 mln zł. Dopiero w kolejnych latach zmniejszyły się o około 20 mln zł. W samym Elektrimie najniższe były w 2004 r. (30,42 mln zł). Najwyższe koszty ogólnego zarządu w ostatnich 4 latach Elektrim odnotował w 2005 r. (44,9 mln zł), przy czym ten rok zapowiada się podobnie. W I półroczu konglomerat zaksięgował już 22,21 mln zł kosztów tego typu.
Z wniosku o upadłość wynika też, że do 20 lipca tego roku Elektrim spłacił ponad 9,5 mln zł zobowiązań, jakie miał wobec 28 kancelarii prawnych i firm doradczych. Zobowiązania spółki za tego typu usługi wynoszą nadal 6,2 mln zł.
Z zestawienia uregulowanych i bieżących zobowiązań konglomeratu wynikałoby, że największe profity czerpie z obsługi giełdowej firmy kancelaria Modrzejewski Wypychowska Gersdorf. W okresie od stycznia do drugiej połowy lipca Elektrim wypłacił doradczej firmie 2,58 mln zł (jest jej nadal winien 4,08 mln zł). Podobną kwotę uiścił na rzecz Barlow Lyde & Gilbert.