Giełdy nowojorskie, które w piątek poniosły duże straty, w poniedziałek zaczęły notowania od wzrostów, mimo że kontrakty terminowe nie zapowiadały dobrego początku nowego tygodnia. Później zaczęło spadać. Firma Washington Mutual poinformowała, że będzie musiała odłożyć więcej pieniędzy na pokrycie strat kredytowych, zaś analitycy obniżyli prognozy dla Countrywide Financial, największego gracza na rynku kredytów hipotecznych w USA. Janet Yellen, szefowa Fedu w San Francisco, powiedziała, że gospodarka USA znajduje się pod presją skutków słabnącego sektora nieruchomości i napięć na rynkach finansowych. Straty indeksów byłyby większe, gdyby nie dobra prognoza Intela.

Rynki europejskie przed otwarciem sesji za oceanem miały niewielkie spadki. Wskaźnik Dow Jones Stoxx 600 tracił 0,20 proc., ale później błyskawicznie, choć na krótko, osiągnął wartość dodatnią tej samej skali. Pod koniec dnia miał na minusie 0,9 proc. Przez większą część dnia do zakupów inwestorów zniechęcały informacje z Japonii, gdzie w drugim kwartale PKB obniżył się 1,2 proc. Wielu graczy uznało to za symptom negatywnego wpływu kryzysu na rynku hipotecznym w USA. Rodrigo Rato, odchodzący ze stanowiska szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego, spodziewa się, że z powodu konsekwencji zamieszania na rynkach finansowych fundusz obniży prognozy wzrostu dla świata na ten i przyszły rok. Traciły głównie te spółki, które uznano za najbardziej wrażliwe na zmianę koniunktury gospodarczej. W tej grupie znalazł się DaimlerChrysler (właściciel Mercedesa), największa na świecie firma budowlana Vinci oraz holenderski bank ABN Amro. Dzięki dobrym prognozom o 4 proc. w górę poszły notowania holenderskiego Philipsa, producenta elektroniki użytkowej. Wzięcie miał też największy brytyjski browar Scottish&Newcastle. Podobno firma ta przygotowuje się do obrony przed wrogim przejęciem ze strony duńskiego Carlsberga. W regionie Azja-Pacyfik indeks Morgana Stanleya stracił 1,8 proc., zas tokijski Nikkei 225 obniżył się 2,2 proc.

PARKIET