Na Międzynarodowych Targach Górnictwa w Katowicach w gronie czołowych wystawców znalazły się giełdowe: Kopex i Famur. Spółki przedstawiły plany na najbliższe miesiące.
Kopex, budujący grupę firm związanych z przemysłem górniczym, chciał zaskoczyć zebranych gości informacją o "dopięciu" przejęcia niemieckiego Hansena. - Niestety, wciąż czekamy na zgodę UOKiK. Temat się przeciąga, ale nic nie wskazuje na to, żeby transakcja była zagrożona. Liczymy, że do końca września przejęcie będzie zakończone - mówi Tadeusz Soroka, prezes spółki. Planowany zakup producenta elektroniki dla branży górniczej (100 mln zł za 68 proc. kapitału) ma rozszerzyć ofertę handlową grupy.
Zarząd Kopeksu przedstawił też oczekiwania finansowe na 2008 rok. - Spodziewamy się, że sprzedaż wyniesie prawie 2,4 mld zł (to o 60 proc. więcej niż w tym roku - red.) - informuje Krzysztof Jędrzejewski, członek zarządu ZZM (Kopex ma ponad 97 proc. akcji tej firmy). Pozytywnie na wzrost wpłynie: rozwój organiczny (300 mln zł), Hansen i małe akwizycje (200 mln zł), spółka joint venture w Chinach (230 mln zł) oraz Indonezja (co najmniej 100 mln zł). Zwłaszcza ten ostatni rynek, zdaniem spółki, jest niezwykle perspektywiczny. - Są duże szanse, że do końca roku podpiszemy umowę na projektowanie i budowę kopalni w Indonezji. W grę wchodzą naprawdę duże pieniądze - twierdzi T. Soroka. Szacowana wartość kilkuletniego projektu wynosi około 1 mld USD (prawie 3 mld zł).
Optymistycznie w przyszłość patrzy też zarząd Famuru. - Liczymy, że tegoroczne wyniki będą zbliżone do tych z 2006 roku - zapowiada Tomasz Jakubowski, prezes tej spółki. To oznacza, że zarobek grupy ma szansę wynieść około 100 mln zł. Dla porównania, w I półroczu Famur zarobił na czysto ponad 30 mln zł. Pozytywnie na wyniki spółki wpłynie m.in. konsolidacja przejętej niedawno Odlewni Żeliwa Śrem. - Nasi akcjonariusze mogą być spokojni. Kwartał bez inwestycji lub akwizycji to dla nas czas stracony - dodaje szef firmy. Famur liczy na dalszy wzrost sprzedaży zagranicznej (jej udział po I półroczu wynosi około 40 proc. obrotów). Zamówienia pochodzą m.in. z Rosji, Czech, Norwegii oraz Meksyku.
Obie firmy nie wykluczają bliskiej współpracy w przyszłości. Ich szefowie dodają jednak, że decyzja musi być podjęta przez właścicieli, a nie zarządy.