Spadek notowań Budimeksu o ponad 5,2 proc., do 79,6 zł - taka była wczoraj reakcja inwestorów giełdowych na informację, że władze Krakowa będą domagać się zapłaty kary przez budowlaną firmę.
Chodzi o umowę, którą w grudniu 2005 roku konsorcjum utworzone przez Budimex Dromex (w 100 proc. zależny od giełdowego Budimeksu), Decathlon i Ferrovial Agroman podpisało z samorządem Krakowa. Kontrakt dotyczył zaprojektowania i wybudowania hali widowiskowo-sportowej za blisko 170 mln zł (207 mln zł brutto). Zakładano, że inwestycja zostanie zrealizowana do końca listopada br., tymczasem nie rozpoczęto jeszcze budowy. Władze gminy oświadczyły, że rozwiązują umowę z powodu opóźnień i naliczyły wykonawcy 20,7 mln zł kary (10 proc. wartości brutto kontraktu).
Konsorcjum nie zgadza się z decyzją krakowskich samorządowców. Wskazuje, że aby spełnić oczekiwania zamawiającego, powstało aż pięć koncepcji architektonicznych hali. Ta piąta (zaakceptowana) wykraczała jednak poza przedmiot umowy, dlatego strony miały renegocjować warunki (cenę i termin wykonania) kontraktu. - Ostatnie działania Gminy Kraków całkowicie zaprzeczają dotychczasowym ustaleniom i krokom podejmowanym przez strony. Stąd wykonawca nie brał pod uwagę naliczania kar zamawiającemu, a także tego, iż zamawiający naliczy kary wykonawcy. Sprawa zostanie wniesiona do sądu, jeśli Gmina Miejska Kraków zechce wyegzekwować karę - zapowiada Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu. Spółka będzie musiała zawiązać wówczas rezerwę, która dodatkowo obciąży wyniki grupy.
Tymczasem nie widać końca sporu z Przedsiębiorstwem Państwowym Porty Lotnicze (PPL), dotyczącego rozbudowy lotniska na Okęciu. Budimex stracił na tym kontrakcie już ponad 100 mln zł. Suma ta nie obejmuje kary, zapłaty której od wykonawcy domaga się PPL. Informował on, że każdego dnia od końca kwietnia nalicza wykonawcy 74 tys. USD kary. Łącznie daje to już 9,9 mln USD (udział Budimeksu w konsorcjum, czyli też w zyskach i kosztach, wynosi 40 proc.).