Popularność nieruchomości tego typu wynika z niedoboru miejsc hotelowych w Polsce. Według danych Instytutu Turystyki, w naszym kraju na 10 tys. mieszkańców przypada jedynie 50, podczas gdy przykładowo w Czechach 200, a w Grecji 6000. Tymczasem liczba obcokrajowców odpoczywających u nas jest coraz większa. W całym 2007 r. będzie ich ok. 16,3 mln, a w 2012 r. liczba ta przekroczy na pewno 20 mln. Na szczęście o tym, aby każdy z gości ME miał gdzie spać, zaczęto myśleć już teraz.
Większy popyt = wyższe ceny
Zainteresowaniem cieszą się głównie nieruchomości położone w największych polskich aglomeracjach, w miastach, w których będą rozgrywane mecze oraz w miejscowościach wypoczynkowych, które także powinny skorzystać na napływie zagranicznych turystów. - Popyt na kupno hoteli w miastach takich jak Trójmiasto, Poznań i Wrocław wzrósł czterokrotnie - twierdzi Leszek Michniak, prezes WGN Real Estate. Do samego biura we Wrocławiu zgłosiło się od początku 2007 r. 70 chcących kupić hotel podmiotów, podczas gdy przed rokiem mniej więcej 15. Przez wzrost liczby chętnych nieruchomości hotelowe w Polsce w ciągu ostatnich 12 miesięcy zdrożały o około 17 proc. - Przykładowo: przeznaczony do sprzedaży ośrodek w Lądku Zdroju wyceniono przed rokiem na 1,8 mln zł, a obecnie na 2,8 mln zł. Za nieruchomość w Krakowie żądano natomiast 9,1 mln zł, a teraz cena jego jest wyższa o 700 tys. zł.
Szczególnym zainteresowaniem cieszą się obiekty na 150 miejsc noclegowych. W miejscowościach wypoczynkowych najchętniej poszukiwane są natomiast pensjonaty mieszczące około 50 gości.
Analitycy z firmy WGN zauważają także zwiększoną aktywność w nabywaniu nieruchomości zabytkowych, które mogą być adaptowane na hotele. - Dysponujemy 300 ofertami zamków, pałaców i dworów, a przy obecnym 50-procentowym wzroście popytu na nie można przypuszczać, że do końca roku około połowy z nich zmieni właściciela - podkreśla Michniak.