W czwartek w pierwszych godzinach sesji w Nowym Jorku indeksy rosły. Po godzinie 18 (naszego czasu) zwyżki za Atlantykiem zbliżały się do 1 proc., a w Europie Dow Jones Stoxx 600 miał na plusie 0,80 proc. Duży wpływ na giełdy miała spółka Countrywide Financial, największy gracz na rynku kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych. Inwestorów ucieszyła informacja, że firma ta zdołała pozyskać nowe fundusze i ma do dyspozycji 12 miliardów dolarów. Jej akcje podrożały o ponad 6 proc. i był to w tym czasie największy wzrost kursu wśród spółek notowanych w indeksie Standard & Poor?s500. Rynek w górę ciągnął też General Motors. Według Citi Investment Research, akcje największej w USA firmy motoryzacyjnej mogą podrożeć, jeśli jej kierownictwo porozumie się ze związkiem zawodowym w sprawie zarządzania funduszem ochrony zdrowia. Trzecią lokomotywą w początkowej fazie notowań był McDonalds. Spółka, pod presją inwestora Williama Ackmana, o 50 proc. zwiększyła dywidendę, analitycy Merrill Lyncha zaś podnieśli cenę docelową akcji. W Europie na plus wyróżniały się górnicza firma Anglo American oraz Arcelor Mittal, największy na świecie producent stali. W pierwszym przypadku decydowała drożejąca miedź, a w drugim prognoza wzrostu cen stali, w tym roku i następnym, na większości rynków, przygotowana przez analityków Merrill Lyncha. Rosły też ceny akcji spółek telekomunikacyjnych. Sprawcą był bank Cazenove, który zaleca zakup walorów Cable & Wireless, bo wyniki tej firmy się poprawiają. Notowania Deutsche Boerse poszły w górę, kiedy poinformowało, że nie zamierza kupować od Nasdaqa akcji londyńskiej LSE. Akcje Alcatela-Lucenta potaniały nawet o 14 proc., kiedy firma zredukowała prognozę przychodów. Wydarzeniem dnia była wypowiedź Alana Greenspana, byłego szefa Fedu, który uderzył się w piersi i przyznał, że nie przewidział, iż boom na rynku ryzykownych kredytów hipotecznych może zaszkodzić gospodarce. Pochwalił swojego następcę Bena Bernanke za sposób, w jaki radzi sobie z trudną sytuacją.

Parkiet