Po tym jak we wtorek amerykański bank centralny obniżył główną stopę procentową o 0,5 pkt proc., do 4,75 proc., inwestorzy na całym świecie rzucili się do kupowania akcji. Powszechna stała się wiara, że Fed zdoła uchronić gospodarkę przed recesją, której zaczęto się obawiać wraz z napływającymi coraz słabszymi danymi z rynku nieruchomości i zawirowaniami na rynkach kredytowych.
Fala euforii nie ominęła Warszawy. Indeks WIG20 podskoczył o 3,9 proc., do 3801,92 pkt. To poziom najwyższy od 25 lipca, co oznacza, że indeks 20 największych spółek odrobił już większość strat z niedawnej przeceny. Wystarczy, by zyskał kolejne 2,6 proc., a osiągnie wartość najwyższą w historii.
Najbardziej do zwyżki WIG20 przyczyniły się wczoraj akcje banków, co wynikało z poprawy atmosfery wokół tego sektora na rynkach zagranicznych. Walory PKO BP zdrożały o 4,9 proc., Pekao o 5,3 proc., a BPH o 5,1 proc.
Mocno na wartości zyskały również koncerny surowcowe: kurs KGHM podskoczył o 6,8 proc., a PKN o 4,2 proc. To efekt tego, że na obniżkę stóp w USA mocnymi wzrostami zareagowały również rynki surowców, wrażliwe na koniunkturę za oceanem.
Niewielka odległość światowych indeksów od tegorocznych szczytów świadczy, że inwestorzy przestali obawiać się recesji. Mimo to istnieje ryzyko, że obniżka stóp w USA sama w sobie nie zlikwidowała zagrożeń dla wzrostu gospodarczego.