Aż pięciokrotnie wyższe będą wkrótce dla większości inwestorów realne koszty zawarcia transakcji kontraktami terminowymi na akcje KGHM, Orlenu, PKO i Telekomunikacji Polskiej. Stanie się tak z powodu braku współpracy między warszawską giełdą i Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych a domami maklerskimi.
Dwie pierwsze instytucje znacząco (o 73 proc.) obniżyły łączne opłaty, jakie będą od początku przyszłego miesiąca pobierać od brokerów za zbycie lub nabycie kontraktu akcyjnego. To skutek decyzji GPW o tym, że wszystkie kontrakty terminowe na akcje będą od przyszłego tygodnia opiewały na 100 walorów. Obecnie liczba ta waha się od 100 do 500. Wartość niektórych kontraktów spadnie więc kilkakrotnie. Obniżka opłat na rzecz GPW i KDPW miała utrzymać relację tych opłat do wartości kontraktów na podobnym do obecnego poziomie.
Chodziło o to, żeby tańsze kontrakty były bardziej dostępne dla drobniejszych inwestorów. Mniejsza wartość pojedynczego instrumentu powinna oznaczać również większą płynność. Na wysokość obrotów miały pozytywnie wpłynąć także niskie opłaty.
Ożywienie rynku kontraktów na akcje wydaje się potrzebne. Zainteresowanie graczy tymi instrumentami jest bowiem na razie niewielkie. Przez pierwsze osiem miesięcy tego roku właściciela zmieniło 43,8 tys. kontraktów akcyjnych, podczas gdy obrót kontraktami na WIG20 był ponad 130 razy większy.
Za brak porozumienia między GPW a brokerami zapłacą inwestorzy. To domy maklerskie decydują bowiem o opłatach, jakie wnoszą giełdowi gracze. Pomimo wielomiesięcznych starań giełdy tylko jeden z nich obniży (o połowę) koszty transakcji dla klientów.